
Spis treści
Artur Oppman (Or-Ot)
Orlątko
O mamo, otrzyj oczy
Z uśmiechem do mnie mów,
Ta krew, co z piersi broczy -
Ta krew - to za nasz Lwów!...
Ja biłem się tak samo
Jak starsi - mamo, chwal!...
Tylko mi Ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal!...
Z prawdziwym karabinem
U pierwszych stałem czat...
O, nie płacz nad twym synem,
Co za Ojczyznę padł!...
Z krwawą na kurtce plamą
Odchodzę dumny w dal...
Tylko mi Ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal...
Mamo, czy jesteś ze mną?
Nie słyszę Twoich słów -
W oczach mi trochę ciemno...
Obroniliśmy Lwów!
Zostaniesz biedna sama...
Baczność! Za Lwów! Cel! Pal!
Tylko mi Ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal!...
(listopad 1918)









|
W dniu 30 września 1998 r. zmarł emerytowany pracownik naukowo-dydaktyczny AM w Gdańsku, wielce zasłużony nauczyciel akademicki, wybitny lekarz, internista, autor wielu prac naukowych z zakresu kardiologii i nefrologii. Oddelegowany do Szpitala Morskiego w Gdyni jako ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych przez szereg lat nauczał studentów naszej Uczelni. Cieszył się ich powszechnym szacunkiem i uznaniem. Wielki Człowiek i Lekarz. Niezwykle życzliwy dla ludzi. Takim pozostanie w naszej pamięci. |

|
W dniu 25 października 1998 r. zmarła emerytowany, wieloletni pracownik Biblioteki Głównej Akademii Medycznej w Gdańsku. Była zawsze pogodna, uczynna i życzliwa ludziom. |

Gdańsk, dnia 16.10.1998 r.
Jego Świątobliwość Jan Paweł II
Gdańsk, 14.10.1998 r.
Pan

Warszawa, 1998.10.01
Pan Prof. dr hab. med. Zdzisław Wajda














"Dlaczego tak mało dałeś nam czasu?Słowa poety dedykuję śp. Pani Liliannie Redzińskiej, którą 29 października pożegnaliśmy na cmentarzu łostowickim. Zaledwie rok temu odeszła na emeryturę, po przeszło trzydziestu latach pracy, a blisko dwudziestu w Akademii Medycznej. W swej pracy - czy to w Dziale Socjalnym, czy, przez ostatnie 10 lat, w Bibliotece Głównej AMG - była sumienna, zdyscyplinowana, życzliwa, znajdowała czas i siły na bezinteresowną pomoc ludziom słabym, nieraz podejmując się dla nich ciężkiej pracy fizycznej. Pamiętała o chorych koleżankach, samotnych sąsiadach, często, a może zawsze w zderzeniu z chorobą zagubionych, bezradnych. To dla nich wydeptywała "ścieżki lekarskie", za nimi się wstawiała u lekarzy prosząc o pomoc. A sama przecież nie miała łatwego życia, borykała się z wieloma osobistymi problemami.
Skąpy Rozdawco bezpowrotnych chwil?
A na to Pan odpowiedział:
- Nie przykładaj wagi do czasu ziemskiego.
Nie przykładaj wagi do miejsca na ziemi.
Czekaj, mój synu...
Tam, dokąd idzie twoja ukochana,
Jest inna pamięć czasu i przestrzeni.
Tam nie ma wspomnień i nie ma pożegnań.
Wszystko się dzieje w równoczesnym trwaniu,
W którym przeszłość i przyszłość są teraźniejszością.
Ten jest krajobraz śmierci i wieczności,
Świetlistych treści, bezcielesnych kształtów,
I tam rozliczam dusze według ich dobroci,
Która jest miarą ludzkiego żywota.
Czekaj, mój synu i ciebie rozliczę.
Na to ostatnie i święte spotkanie
Czekaj mój synu... cierpliwie...bez żalu..."
R. Brandstaetter Psalmy żałobne o śmierci mojej żony


Elbląg, 14.10.1998 r.
Szanowna Redakcjo,












