Spis treści

Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej
ul. Miodowa 15, Warszawa
przez Akademię Medyczną w Gdańsku
Z uwagi na coraz wyższe wymagania stawiane średniemu
personelowi medycznemu w wysoko specjalistycznych oddziałach naszego szpitala
klinicznego, przy równoczesnym obniżeniu się realnego wynagrodzenia w stosunku
do zarobków tej grupy pracowniczej w innych szpitalach i jednostkach ochrony
zdrowia w województwie gdańskim - kierownictwo szpitala napotyka coraz
większe trudności z zabezpieczeniem właściwej (odpowiedniej) opieki pielęgniarskiej
w poszczególnych komórkach organizacyjnych działalności podstawowej.
Wynagrodzenie zasadnicze pielęgniarek w Państwowym
Szpitalu Klinicznym Nr 1 w Gdańsku z rocznym stażem pracy wynosi 445 zł,
natomiast z pięcioletnim stażem 500 zł miesięcznie. W innych placówkach
służby zdrowia naszego województwa, wynagrodzenie to jest wyższe o 150-200
zł miesięcznie. Duża ilość dobrze przeszkolonych w naszych klinikach pracownic
odchodzi z przyczyn finansowych.
Brak dodatków za pracę w warunkach szkodliwych
dla zdrowia powoduje coraz większe kłopoty ze skompletowaniem stabilnych
załóg w klinikach, gdzie takie zagrożenia są stosunkowo wysokie.
Wzrasta ilość chorób zawodowych, powodujących
konieczność przesunięcia pracowników na inne stanowiska, zgodnie z orzeczeniem
lekarza ZUS oraz zaleceniami Inspekcji Pracy. Na dzień 27 marca 1998 r.
jest 169 stwierdzonych chorób zawodowych u pracowników PSK Nr 1 w Gdańsku.
Przeprowadzona w związku z powyższą sytuacją analiza obejmuje okres 6 lat
(od 1992-1997).
Równocześnie stwierdzam, że bardzo pogorszyła
się sytuacja na rynku pracy - aby zwerbować nowe pielęgniarki uczestniczyliśmy
w minionym roku w 9. giełdach pracy, z czego 7 zorganizowano na naszą prośbę.
Poza Gdańskiem giełdy zorganizowane były w Gdyni, Tczewie oraz Kościerzynie.
Z dwóch ostatnich wymienionych miast udało się zwerbować jedynie po jednej
pielęgniarce. Ostatnia giełda miała miejsce 20 marca br. - chęć podjęcia
pracy zgłosiła 1 pielęgniarka.
Jako jedyny szpital w województwie uciekaliśmy
się do pozyskiwania pielęgniarek z grupy osób mających przerwę w wykonywaniu
zawodu pielęgniarki zatrudniając za pośrednictwem Rejonowego Urzędu Pracy
na powstały z naszej inicjatywy Program Specjalny. Zyskaliśmy w ten sposób
25 pielęgniarek.
Dzięki wprowadzeniu od października 1996 roku
kwaterowania nowych mieszkanek Hotelu Pielęgniarek do 3-osobowych pokoi
zyskaliśmy dodatkowych 21 miejsc hotelowych.
Mimo ww. trudności kadrowych, wzrostu obciążenia
pracą oraz nowych zasad naliczania urlopów wypoczynkowych ilość godzin
nadliczbowych w omawianej grupie zawodowej zmalała, choć są jednostki,
w których w marcu zostaną wykorzystane ich limity.
Na dzień dzisiejszy nieuzupełnionych jest 8 etatów,
w tym etat nawet z listopada ubiegłego roku. W kwietniu potrzebnych będzie
kolejne 8 pielęgniarek. W Hotelu Pielęgniarek jest obecnie wolnych 5 miejsc
w pokojach 3-osobowych oraz 3-osobowy pokój gościnny.
Najwięcej rozwiązań umów o pracę następuje w
grupie pielęgniarek najniżej zarabiających, ze stażem pracy od 1 do 5 lat
pracy.
Kolejnym, narastającym problemem jest i będzie
rekrutacja pielęgniarek do pracy na zwalnianych etatach. Związane to jest
ze wstrzymaniem naboru słuchaczy do liceów medycznych, ich likwidacją.
W roku szkolnym 1996/97 zakończyły naukę w tych szkołach ostatnie roczniki.
Z uwagi na nieatrakcyjność finansową zawodu
pielęgniarki, maleje zainteresowanie młodzieży nauką w tym kierunku, co
powoduje zmniejszanie się ilości pomaturalnych szkół pielęgniarskich.
Przewidujemy, że pozyskać nowe kadry będzie można
tylko ze szkół spoza Gdańska, co łączy się niestety z koniecznością zapewnienia
zakwaterowania. W chwili obecnej nie dysponujemy już miejscami hotelowymi,
nie możemy też przeznaczać większych kwot na dofinansowanie kwater prywatnych.
Konieczne jest także utrzymanie dotacji budżetowych dla Hoteli Pielęgniarek.
Reasumując powyższe wystąpienie prosimy o podjęcie
działań w kierunku rozwiązania poruszonych problemów, wykraczających poza
możliwości kierownictwa szpitala:


Czterdziestolecie pracy zawodowej to rocznica
skłaniająca do refleksji nad tym, co wynieśliśmy z lat studiów w naszej
Alma Mater i jak potoczyło się nasze lekarskie życie. W polityce i losach
Polaków to cała epoka.
Jesteśmy pokoleniem, które pamięta jeszcze lata
wojny i okupacji. Przed 1948 r. niektórzy zdążyli zetknąć się ze Związkiem
Harcerstwa Polskiego. Kończyliśmy szkołę średnią i zaczynaliśmy w 1953
roku studia w apogeum stalinizmu. Podstawowym podręcznikiem, z którego
czerpaliśmy wówczas naszą wiedzę przygotowując się do egzaminu wstępnego,
a jeszcze i później na I i II roku na zajęciach z marksizmu-leninizmu był
Krótki kurs historii WKP(b) - którą to książkę, mocno podniszczoną i
całą starannie podkreśloną, niektórzy przechowują z pewnym sentymentem
do dzisiaj. Już jako studenci przeżywaliśmy euforię odwilży 1955 roku,
potem w 1956 roku październikowe wiece na Politechnice, byliśmy pierwszymi
czytelnikami Po prostu, widzami, a niektórzy z nas nawet aktorami Bim-Bomu,
świadkami narodzin Klubu Studenckiego ŻAK i uczestnikami pierwszych balów
studenckich w rytmie nowoorleańskiego jazzu. W takim szaleństwie w 1958
roku minął nam jeszcze bal absolutoryjny w Grand Hotelu zakończony oglądaniem
z końca mola wschodzącego słońca.
Byliśmy pierwszym rocznikiem, dla którego wprowadzono
obowiązek stażu przeddyplomowego i podyplomowego, co spowodowało, że większość
z nas ma dyplomy wydane w roku 1960. Studiowaliśmy więc w bardzo ciekawych
i burzliwych czasach, co na pewno sprzyjało integracji i przyczyniło się
do tego, że odczuwaliśmy potrzebę spotykania się po studiach regularnie
co 5 lat.
W tym roku, w dniach 29-31 maja w hotelu GOŁUŃ,
na kolejnym spotkaniu koleżeńskim, obchodzimy 40-lecie naszego absolutorium.
Czas jest nieubłagany. Z grona naszych Profesorów pozostali jedynie prof.
Walerian Bogusławski i prof. Stefan Kryński. Spośród 285. absolwentów na
tegoroczne spotkanie zapowiedziało swój przyjazd ponad 70 osób. Będzie
to także okazja do serdecznego wspomnienia tych, jakże niestety licznych,
Koleżanek i Kolegów, którzy od nas odeszli już na zawsze i los nie pozwolił
im doczekać tego spotkania.
Po dyplomie w Uczelni, w każdej z klinik i zakładów,
można było spotkać naszych kolegów, co często było bardzo pomocne w pracy
zawodowej. Rozjechaliśmy się jednak po całym kraju, a nawet świecie. Z
perspektywy czasu można ocenić, że otrzymaliśmy w Akademii bardzo staranne
wykształcenie i wielu spośród nas kończy obecnie swoją zawodową karierę
jako cieszący się powszechnym uznaniem i szacunkiem lekarze różnych specjalności,
ordynatorzy oddziałów, kierownicy placówek. Dochowaliśmy się też tytularnych
profesorów. Mieliśmy zaszczepione jeszcze na studiach ciągoty do pracy
społecznej. Byliśmy aktywni w różnych stowarzyszeniach naukowych i organizacjach
zawodowych. Od pierwszej chwili odtwarzania Izb Lekarskich pełnimy w nich
szereg odpowiedzialnych funkcji. Dość liczna grupa Koleżanek i Kolegów
zdecydowała się na emigrację - co stało się udziałem niemałej liczby wykształconych
Polaków w latach 70. i 80. W większości na obczyźnie odnieśli oni znaczące
sukcesy zawodowe, co także świadczy o tym, że wyniesiona z Uczelni wiedza
i nabyte w kraju doświadczenie były dobrym przygotowaniem do międzynarodowej
kariery.
Po 40. latach od ukończenia studiów, u schyłku
naszej pracy zawodowej, zdążyliśmy jeszcze doczekać niepodległej III Rzeczypospolitej,
zobaczyć z bliska blaski i cienie gospodarki rynkowej oraz uczestniczyć
w przygotowaniu zasadniczej transformacji polskiej służby zdrowia.
Ilustracją tego, jak dziś postrzegamy Uczelnię
i co wynieśliśmy z naszej Alma Mater, niech będą fragmenty listów nadesłanych
na nasze ręce z zagranicy.
W Akademii spędziłem 15 najlepszych lat swojego
życia. Wspomnienia tego okresu, kiedy otoczony grupą wspaniałych charakterów,
ulegałem osobistej metamorfozie, dostarczają natchnienia i energii jeszcze
dzisiaj, gdy borykam się z przeszkodami. Kto może nie doceniać korzystnego
wpływu na nas takich luminarzy nauki, jak prof. Michał Reicher, prof. Włodzimierz
Mozołowski lub prof. Tadeusz Bilikiewicz. Nawet bolesne momenty, kiedy
człowiek słuchał starej Olgi wygłaszającej nonsensy komunistycznej doktryny,
wyrabiały hart ducha, który pozwalał w późniejszym okresie życia wytrwać
w czasie niekończących się zebrań organizacyjnych w różnych szpitalach.
Warty trzymane w Studium Wojskowym bardzo przydały się jako zaprawa przed,
zawsze zbyt częstymi, szpitalnymi dyżurami lekarskimi.
W Klinice prof. Mariana Górskiego pracowałem
wśród wyjątkowo utalentowanych lekarzy. Sam Pan Profesor był niezłomnym
przykładem doskonałości i organizacji. Na krótki uśmiech pozwalał sobie
raz czy dwa razy na tydzień. To niezmiernie poważne podejście do życia
było kontrastowane przez niezrównaną dr Stanisławę Ławińską. Tryskała ona
fontannami humoru. W sytuacji bez wyjścia, aby złagodzić czyjeś niepowodzenie,
mawiała protekcjonalnie poluzuj, przestań się martwić, wyżej d... nie
przeskoczysz.
Osobiście i zawodowo najwięcej zawdzięczam prof.
Bogdanowi Romańskiemu. Obdarzał nas hojnie skarbami swojego niezwykłego
intelektu. Miał zawsze czas, dobrą radę i widział momentalnie rozwiązanie
problemu, który wydawał się nie do pokonania. To był, i spodziewam się,
że jeszcze długo będzie, wspaniały partner i do tańca, i do różańca.
Wypiliśmy z nim dużo dobrych trunków i pisaliśmy prace naukowe, które ostatecznie
nadały kierunek mojej dalszej pracy zawodowej, kiedy zostałem alergologiem.
Po 30. latach bliskiej z Nim znajomości, która obejmowała nie tylko pracę
zawodową, niezliczone dyżury nocne, ale również grę w szachy (nigdy z nim
nie wygrałem), grę w brydża, spotkania w kawiarence Pani Profesorowej,
wypady do barów na jednego - zawitał Pan Profesor z wykładami do Nowego
Jorku, Montrealu i Toronto. Pewnego wieczoru, po dłuższym posiedzeniu w
bardzo gorącym basenie spa i po kilku toastach, napełnił Pan Profesor
kieliszki ponownie i oświadczył: mam bardzo poważną propozycję dla pana,
panie kolego! Mówmy sobie odtąd na ty. Oczywiście propozycja została
przyjęta z entuzjazmem.
Bardzo cenię sobie przyjaźń wielu kolegów z naszego
roku i naszej Kliniki Chorób Wewnętrznych. Pomogli mi ogromnie w moim rozwoju.
Jestem przekonany, że ten osobisty i zawodowy postęp oraz dorastanie stale
jeszcze trwają. I chociaż cel pozostania wspaniałym lekarzem stale mi ucieka,
obiecuję Wam osiągnięcie innego sukcesu. Już niedługo zamierzam stać się
wzorowym, czarującym emerytem.
[Dr Zygmunt Jancelewicz - Toronto, Kanada]
Okres studiów w AMG był nie tylko interesujący
z uwagi na tematykę i organizację, ale również na układy koleżeńsko-przyjacielskie.
Uczęszczanie na wykłady, ćwiczenia praktyczne oraz udział w kółkach zainteresowań
wypełniały okres studiów i stworzyły bazę do późniejszej pracy zawodowej.
U mnie osobiście w czasie studiów nauka języków
obcych i praca w Studenckim Stowarzyszeniu Przyjaciół ONZ przy Żaku spowodowały,
że w ramach wymiany międzynarodowej studentów medycyny znalazłam się w
1959 roku w Austrii. Późniejszy wyjazd, na zaproszenie kierownika Oddziału
Kardiologii Szpitala Ogólnego w Wiedniu, był tylko uzupełnieniem pierwszego
pobytu. A więc to, że tu się znalazłam, zawdzięczam moim studiom w AMG
oraz późniejszym osobistym układom w Austrii.
Jestem zadowolona z mojej drogi zawodowej zarówno
w kraju, jak i za granicą. Austria jest krajem ciekawym. Ludzie są tu,
jak wszędzie, różni. Obecnie pracuję jako diabetolog w wiedeńskiej Kasie
Chorych. Środowisko lekarskie, w którym pracuję, jest międzynarodowe i
to właśnie jest gwarancją wzajemnego, koleżeńskiego porozumienia.
[Dr Teresa Zaworska-Löhner (Inka) - Wiedeń,
Austria]
Będąc w Polsce, jako absolwent AMG, nigdy specjalnie
nie zastanawiałem się, co zawdzięczam mojej Uczelni. Pracę w Klinice Chorób
Wewnętrznych, a potem w Klinice Kardiologicznej, traktowałem jako codzienną
rutynę pod nadzorem adiunktów i profesorów.
Po raz pierwszy zacząłem doceniać moją Alma Mater,
kiedy znalazłem się na kontrakcie medycznym w Algierii. Przygotowanie praktyczne
do zawodu, jakie zdobyłem w czasie pracy w AMG, zaczęło teraz owocować.
W bardzo krótkim czasie zacząłem przewyższać umiejętnościami praktycznymi
wszystkich pracujących tu lekarzy różnych narodowości. W konsekwencji zostałem
wybrany prezydentem zespołu lekarskiego Szpitala Okręgowego w Algierii.
Później, kiedy znalazłem się w USA, okazało się,
że moje przygotowanie teoretyczne z okresu studiów i pracy w Klinice jest
prawdziwym skarbem w dalszej karierze zawodowej na obczyźnie. Nie miałem
żadnych trudności w zdawaniu wymaganych egzaminów, zaś dalsze rozszerzanie
mojej wiedzy i doświadczenia zawsze opierało się na wiadomościach praktycznych
wyniesionych ze studiów medycznych w Polsce. Praktyczne umiejętności z
zakresu diagnostyki (bez korzystania z nowoczesnej technologii) z całą
pewnością zawdzięczam pracy u prof. Mariana Górskiego i doc. dr. Mikołaja
Wojtowicza. To, czego Oni mnie nauczyli, nie tylko pozwala na bezproblemowe
wykonywanie zawodu, ale również stawia zawodowo wyżej od moich amerykańskich
kolegów. Dowodem tego może być fakt, że w 1995 roku zostałem mianowany
Clinical Assistant Professor University of Illinois, College of Medicine
w Chicago.
[Dr Waldemar Taraszkiewicz - Chicago, USA]
Cieszymy się na tegoroczne spotkanie, a w szczególności
na przyjazd wielu osób z różnych zakątków Polski i z zagranicy. Nasze tradycyjne
zjazdy podtrzymują więzi koleżeńskie, pogłębiają związki z Uczelnią stanowiąc
dobry przykład dla naszych dzieci, które nie tylko zdążyły już ukończyć
studia w AMG, ale zdobywają coraz wyższe kwalifikacje zawodowe i naukowe.
Vivat Academia! Vivant Professores! Do zobaczenia
na 50-leciu !!!
prof. Wiesław Makarewicz
dr Bogumił Przeździak

Na konkurs napłynęło 19 wniosków na łączną kwotę
ok. 24 mln zł (w cenach stycznia 1998), co znacznie przewyższało desygnowane
na ten cel środki.
Najwięcej wniosków napłynęło od zespołów z uczelni
(11 na 12,3 mln zł). W konkursie najaktywniej uczestniczyli uczeni z akademii
medycznych (8 wniosków na 11,9 mln zł) i z resortowych jednostek badawczo-rozwojowych
(8 wniosków na 11,7 mln zł).
Wnioski napłynęły z 7 ośrodków, najwięcej z regionu
warszawskiego - 7 wniosków na ponad 8,8 mln zł, z lubelskiego - 5 wniosków
na kwotę 7,1 mln zł, z krakowskiego - 3 wnioski na kwotę 2,5 mln zł. Kwoty,
o które wnioskowano, mieszczą się w przedziale od 6 mln zł do 80 tys. zł,
przy czym o kwoty powyżej 2 mln zł występowało 4 wnioskodawców.
Zarząd Fundacji w oparciu o opinie powołanych
ekspertów przeprowadził kwalifikację tych wniosków. Duża ilość zgłoszeń
napłynęła od renomowanych zespołów badawczych o uznanym dorobku, jednakże
w wielu przypadkach problematyka uprawianych przez wnioskodawców badań
nie mieściła się ściśle w ramach założonego programu tematycznego.
W efekcie przeprowadzonej procedury 5 ze zgłoszonych
wniosków, i nie wszystkie w całości, przyjęto do realizacji. Łączna wartość
przyznanych subwencji wynosi ponad 2 mln zł. W gronie laureatów znaleźli
się uczeni z 4 resortowych jednostek badawczo-rozwojowych i z 1 akademii
medycznej. Subwencje otrzymały zespoły z Warszawy (3) oraz z Bydgoszczy
i Gdańska (po 1).
Klinice Onkologii i Radioterapii AM w Gdańsku,
kierowanej przez prof. Jacka Jassema, przyznano środki na zakup 8 sztuk
źródeł irydowych do aparatu Selectron PDR (pulse dose rate), do brachyterapii
pulsacyjnej.
[za: http://www.fnp.org.pl/infmari2.html]

prof. dr. Jerzego Lipińskiego, kierownika Katedry i Kliniki Chirurgii Urazowej na Pełnomocnika Rektora ds. Chirurgii Urazowej na okres bieżącej kadencji władz Uczelni.

Zarząd Klubu uprzejmie zaprasza na spotkanie emerytów i rencistów AMG w dniu 5 maja o godz. 10.00 do sali im S. Hillera w Budynku Zakładów Teoretycznych, na którym zostaną podane informacje o dotychczasowych działaniach Klubu i najbliższych zamierzeniach.
Zarząd: prof. Józef Terlecki

Zarząd Wielkopolskiego Banku Kredytowego SA przekazał 5000 zł dla Oddziału Niemowlęcego Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Endokrynologii AM w Gdańsku z przeznaczeniem na zakup sprzętu komputerowego.

Biblioteka Główna AMG składa serdeczne podziękowania Panu Profesorowi Ryszardowi Niemiro za przekazanie w darze kolejnego rocznika - 1997 - paryskiej Kultury.

Tytuł profesora nauk medycznych otrzymała
prof. dr hab. med. Ewa Dilling-Ostrowska
Na stanowisko profesora zwyczajnego awansowali:
prof. dr hab. med. Andrzej Kryszewski
prof. dr hab. med. Czesław Stoba
prof. dr hab. n. med. Halina Tejchman
Na stanowisko profesora nadzwyczajnego awansowała:
dr hab. med. Krystyna Raczyńska
Jubileusz długoletniej pracy w AMG obchodzili
35 lat
dr med. Maria Adamcio-Deptulska
30 lat
Gabriela Borkowska
dr med. Alicja Kostulak
25 lat
Maria Gajewska
Na emeryturę przeszły:
Brygida Sikorska
Irena Spich
Z Uczelni odeszła
lek. med. Alicja Bałanda

Jubileusz długoletniej pracy w PSK nr 1 obchodzą:
40 lat
Ryszard Ostasz
35 lat
Janina Oczkowska
Józefa Szynszecka
30 lat
Mieczysław Baran
Zygmunt Piepiórka
25 lat
Stanisław Helman
Zofia Jasina
Jadwiga Szczepańska
20 lat
Maria Grabarz
Elżbieta Jackiewicz
Elżbieta Kościuk

emerytowany kierownik Katedry i Kliniki Chorób Uszu, Nosa, Gardła i Krtani Akademii Medycznej w Gdańsku, były prodziekan i dziekan Wydziału Lekarskiego, wybitny specjalista otolaryngologii, zasłużony nauczyciel i wychowawca akademicki, autor wielu prac naukowo-badawczych, wieloletni konsultant regionalny i wojewódzki, członek licznych Towarzystw Naukowych, przewodniczący senackich i rektorskich komisji, lekarz znany z niezwykłej rzetelności i skromności.

na posiedzeniu w dnia 20 kwietnia 1998 r.
zaakceptował projekt rozliczenia kwoty przyznanej
na podwyżki od 1.04.1998 r.
uzgodniony ze Związkami Zawodowymi
| nauczyciele akademiccy | pracownicy nie będący nauczycielami |
| 65% | 35% |
| 898 etatów | 679 etatów |
| 129.914 zł | 69.954 zł |
| 144,67 zł w skali 1 miesiąca | 103,02 zł w skali 1 miesiąca |
| 106,60 zł na jeden etat rzeczywisty | 73,67 zł na jeden etat rzeczywisty |
Zmniejszenia ogólnej kwoty podwyżki w skali 1 miesiąca na:
| max. dodatki funkcyjne | |
| 14.527 zł | 1.920 zł |
| dodatki szkodliwe | |
| 6.250 zł | 3.004 zł |
| dodatki stażowe | |
| 13.801 zł | 9.448, zł |
| + 10% premia 5.558 zł | |
W wyniku wszystkich zmniejszeń pozostają kwoty na wynagrodzenie zasadnicze w skali 1 miesiąca:
| 95.730 zł | 50.024 zł |
| co daje 106,60 zł na jeden etat | co daje 73,67 zł na jeden etat |
pozwalające na podwyższenie uprzedniego wynagrodzenia zasadniczego o:
| 10,8% | 11,9% |

z dnia 20 kwietnia 1998 r.
w sprawie przyznawania najwyższej stawki wynagrodzenia
zasadniczego pracownikom nie będącymi nauczycielami akademickimi na 2 lata
przed odejściem na emeryturę:
Przyznaje się najwyższą stawkę wynagrodzenia zasadniczego pracownikom nie będącymi nauczycielami akademickimi na 2 lata przed uzyskaniem wieku emerytalnego, jeżeli przepracowali w Akademii Medycznej w Gdańsku co najmniej 10 lat. Dotyczy to również pracowników przechodzących na wcześniejszą emeryturę na podstawie art. 27 ust. 1 Ustawy z dnia 14.12.1982 r. o zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin (Dz. U. Nr 40, poz. 267 z późn. zmianami), pod warunkiem:
Rektor
prof. dr hab. Zdzisław Wajda

W dniu 7 kwietnia 1998 r. odbyło się posiedzenie
Senackiej Komisji Wydawnictw, w którym uczestniczyli: dr hab. Barbara Adamowicz-Klepalska,
mgr Józefa de Laval, prof. Henryk Lamparczyk, prof. Marek Latoszek, mgr
Zdzisław Łaban oraz prof. Andrzej Myśliwski - przewodniczący Komisji.
Zebrani rozpoczęli posiedzenie od uczczenia,
przez powstanie i chwilę ciszy, pamięci wieloletniego przewodniczącego
Senackiej Komisji Wydawnictw, zmarłego 27 października 1997 r. prof. Józefa
Szczekota.
W pierwszym punkcie programu Komisja zatwierdziła
sprawozdanie z realizacji planu wydawniczego w roku 1997. W ubiegłym roku
wydano 11 skryptów, 4 rozprawy habilitacyjne oraz 9 tytułów innych wydawnictw.
Sprawozdanie zostało przyjęte bez zastrzeżeń.
Następnie rozpatrzono plan wydawniczy AMG na
rok 1998. Plan przewiduje wydanie 24 skryptów oraz 11 rozpraw habilitacyjnych.
Spośród wydawnictw skryptowych cztery to kolejne wydania, pozostałe 20
tytułów to wydania pierwsze. Plan realizuje wcześniej ustaloną zasadę,
że do kolejnych wydań przyjmowane są jedynie te tytuły, które nie zalegają
w magazynie, co stwarza szansę, że i nowe wydanie tego tytułu zostanie
rozprzedane. Natomiast w odniesieniu do pierwszych wydań, ze względu na
trudne do ustalenia dokładne zapotrzebowanie na dany tytuł, jednak uwzględniając
liczebność lat studiów, dla których skrypt jest przewidziany oraz informacje
pochodzące od pracowników Biblioteki, dokonano korekty liczby egzemplarzy
proponowanej przez autorów. W większości przypadków te liczby zredukowano.
Ponieważ zmniejszony pobyt na skrypty wydaje
się być spowodowany ich relatywnie wysoką ceną, co skłania studentów do
kserowania fragmentów skryptów, postanowiono wystąpić do władz Uczelni
o rozważenie możliwości zrezygnowania, wzorem UG i PG, z narzutu, jakim
obciążone jest wydawanie skryptów. Narzut ten w AMG wynosi aż 30%, a więc
w istotny sposób wpływa na cenę. Obniżenie ceny skryptów powinno zwiększyć
popyt, a przez to zmniejszyć zaleganie wydanych skryptów w magazynach,
zapewniając zwrot poniesionych kosztów. Ponadto wydawanie skryptów odbywa
się w ramach realizowania podstawowej, statutowej funkcji naszej Uczelni,
jaką jest nauczanie studentów, tak więc w budżecie Uczelni powinny się
znaleźć środki, aby działalność wydawnicza, zapewniająca właściwy poziom
nauczania, była stale rozwijana. Jednocześnie decyzje dotyczące wydawania
określonych tytułów oraz wielkości nakładu powinny uwzględniać przewidywany
popyt, co ograniczy ryzyko blokowania środków w niesprzedanych wydaniach.
Po dyskusji postanowiono utrzymać zasadę, iż
koszty wynikające z umieszczania kolorowych rycin w pracach habilitacyjnych
ponosi autor pracy lub jego jednostka macierzysta.
Przewodniczący Komisji zaproponował, aby następne
posiedzenie poświęcić perspektywom rozwoju działalności wydawniczej w naszej
Uczelni.
przewodniczący Senackiej Komisji Wydawnictw
prof. Andrzej Myśliwski

Uchwała Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność
AMG i PSK
z dnia 17.04.1998 r.
Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność AM i PSK
w Gdańsku domaga się pilnego wprowadzenia pod obrady Komisji Sejmowych
inicjatywy ustawodawczej zmierzającej do oddzielenia płac pracowników cywilnej
sfery budżetowej od sfery mundurowej.
Naszym zdaniem taka inicjatywa uzdrowi zasady
wynagradzania w cywilnej sferze budżetowej - przyspieszając jednocześnie
osiągnięcie przez cywilną sferę budżetową (Zdrowie, Kultura i Oświata)
wysokości płac sfery produkcyjnej zagwarantowanej porozumieniem Komisji
Trójstronnej.
Wszelkie rozwiązania docelowe regulujące wzrost
płac pracowników szkół wyższych, nauki i służby zdrowia proporcjonalny
do wzrostu produktu krajowego brutto będzie przez nas akceptowany.
Natomiast działania zmierzające do ograniczenia
poprawy w cywilnej sferze budżetowej traktować będziemy jako działania
na szkodę państwa polskiego i jego społeczeństwa.
Z poważaniem za KZ AM i PSK
przewodniczący NSZZ Solidarność AMG i PSK
Mirosław Madej

Wielce Szanowny Panie Przewodniczący,
Konferencja Rektorów Akademii Medycznych w Polsce
(KRAMP) na posiedzeniu w dniach 27-28.03.1998 w Zakopanem z udziałem wszystkich
Rektorów Akademii Medycznych w Polsce oraz Dyrektora Departamentu Nauki
i Kształcenia MZiOS, prof. dr. hab. Andrzeja Lewińskiego szczegółowo omawiała
projekt nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym KRASP. Konferencja wnioskuje,
że zapis podporządkowujący uczelnie medyczne Ministerstwu Edukacji Narodowej
jest dla Senatów Uczelni Medycznych i Rektorów absolutnie nie do przyjęcia
i żadna z uczelni medycznych nie widzi innej bezpośredniej podległości,
jak względem Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej (MZiOS). Powyższe
stanowisko wynika ze specyfiki funkcjonowania Akademii Medycznych, które
pełnią potrójną rolę:

W połowie lutego bieżącego roku Klinika Gastroenterologii po raz kolejny otrzymała w darze od członków Falkenbergs Frikyrko (Szwecja) kilkadziesiąt łóżek i szafek szpitalnych, odzież ochronną. Ponownie doświadczyliśmy bezinteresownej pomocy osób, które obecnie zaliczyć możemy do grona naszych przyjaciół. Podobnie jak przed rokiem, 45 metrów sześciennych sprzętu szpitalnego dostarczyli nam własnym transportem panowie Sixten Anderson oraz Timo Marttiini. Poza chorymi znajdującymi się pod naszą opieką, dary ucieszyły również personel i najmłodszych pacjentów Kliniki Pediatrii AMG obdarowanych pokaźnych rozmiarów przesyłką jednorazowych pieluch dla niemowląt. Szczególnie w ogólnie znanej sytuacji finansowej służby zdrowia potrafimy docenić wartość otrzymanego wyposażenia. Nie można tutaj nie wspomnieć o osobie, dzięki której mogło dojść do nawiązania kontaktu z Falkenbergs Frikyrko, oraz dzięki której za każdym razem transport i przekazanie darów przebiega bez zakłóceń. Jest nią wieloletni pracownik AMG Pani Krystyna Stanielewicz-Persson. Jeszcze raz dziękujemy w imieniu własnym i pacjentów wszystkim, dzięki którym otrzymaliśmy powyższą pomoc. Ich bezinteresowna ofiarność zaskarbiła naszą wdzięczność i szacunek.
prof. Andrzej Kryszewski

Już po raz szósty przeprowadzono ocenę działalności
naukowo-badawczej Katedr, Klinik, Zakładów i Samodzielnych Pracowni naszej
Uczelni w oparciu o sprawozdania roczne przedłożone przez kierowników poszczególnych
jednostek. Jak co roku w ocenie uwzględniono dorobek z lat poprzednich
(1995, 1996), co pozwoliło na bardziej obiektywną klasyfikację, przez co
wahania w aktywności naukowej w ciągu jednego roku w mniejszym stopniu
wpływają na ranking i wielkość dotacji na działalność statutową jednostki.
W roku bieżącym Komitet Badań Naukowych przyznał
na działalność statutowa Wydziału Lekarskiego 2.375.300 zł (w 1997 roku
- 1.982.620 zł), na działalność Wydziału Farmaceutycznego 518.700 zł (w
1997 roku 377.380 zł).
Ocenę przeprowadzono w oparciu o stałe kryteria:
rodzaj i liczbę publikacji, liczbę prowadzonych w jednostce projektów badawczych
(grantów KBN), czynny udział w zjazdach naukowych, wymianę naukową z zagranicą,
liczbę zakończonych przewodów doktorskich i habilitacyjnych, liczbę zatrudnionych
nauczycieli akademickich. Największą wagę przywiązuje się do liczby i poziomu
opublikowanych prac oryginalnych. Według zaleceń KBN decydujące znaczenie
mają publikacje w czasopismach o zasięgu międzynarodowym - indeksowane
w Current Contents, kolejną kategorię stanowią prace anglojęzyczne opublikowane
w czasopismach krajowych, następnie publikacje w języku polskim w wiodących
w danej specjalności czasopismach krajowych, wreszcie prace ogłoszone w
pozostałych czasopismach o znaczeniu lokalnym. Klasyfikacja KBN nie przywiązuje
większej wagi do streszczeń i doniesień zjazdowych zarówno krajowych jak
i zagranicznych.
Wynika z tego oczywisty wniosek, że opłaca się
publikować w jak najlepszych czasopismach; powszechnie uznawane są te,
które są indeksowane w Current Contents oraz mają jak najwyższy IF (impact
factor - wskaźnik oddziaływania). Szczegółowe informacje na ten temat są
dostępne w Bibliotece Głównej AMG. Natomiast streszczenia doniesień zjazdowych,
(które w dorobku wielu jednostek stanowią znaczną większość), o ile nie
zostaną następnie opublikowane w czasopiśmie archiwalnym, praktycznie nie
wpływają na podwyższenie w rankingu pozycji danej jednostki.
W 1997 r. działalność naukowo-badawcza jednostek
naszej Uczelni kształtowała się w sposób zróżnicowany. W jednostkach nieklinicznych
Wydziału Lekarskiego 3 awansowały, a 1 obniżyła swoją lokatę. Na Wydziale
Farmaceutycznym 2 jednostki zostały zaliczone do kategorii wyższej, a 1
do niższej niż w roku ubiegłym. Na uwagę zasługuje fakt, że żadna z jednostek
Wydziału Farmaceutycznego nie została w tym roku zaliczona do kategorii
D. Natomiast już drugi rok z rzędu obserwuje się obniżenie aktywności naukowej
w niektórych jednostkach klinicznych, wśród których 10 zostało zaliczonych
do kategorii niższej, a 4 do wyższej niż w roku 1996.
Coroczne oceny mają na celu mobilizowanie całej
społeczności naszej Uczelni do dalszego zwiększenia aktywności wszystkich
jednostek. Jest to niezbędne do utrzymania lub polepszenia kategorii, jakie
naszym Wydziałom przyznaje Komitet Badań Naukowych. Wiąże się to bezpośrednio
z uzyskaniem niezbędnych środków umożliwiających dalszy rozwój działalności
naukowo-badawczej naszej Uczelni.
Ocenę przeprowadziła Senacka Komisja Nauki w
składzie: prof., prof. A. Bilikiewicz, A. Hoppe, S. Janicki, J. Jassem,
R. Kaliszan, Z. Korolkiewicz, J. Krechniak, J. Limon, S. Mazurkiewicz,
A. MyśIiwski, B. Rutkowski, J. Sadlak-Nowicka, J. Świerczyński; dr K. Michalewski.
prof. Jerzy Krechniak
Prorektor ds. Nauki
Kategorie za rok 1997
Wydział Lekarski z Oddziałem Stomatologicznym - Jednostki kliniczne
Kategoria A
Kategoria A
Kategoria A

Połączone zjazdy naukowe naszych Towarzystw mają
długą tradycję, choć odbyło się ich zaledwie kilka. Pierwszy miał miejsce
w Pałacu Staszica i w Jabłonnie jeszcze w latach sześćdziesiątych. Pierwszy
jednak raz rolę gospodarzy przejęli Brytyjczycy. Stało się tak nie tylko
z powodu polskiego rodowodu organizatora, którym był Jan Jakubowski, absolwent
łódzkiej AM i wychowanek tamtejszej Kliniki Neurochirurgii, pracujący na
Wyspach od wielu lat i kierujący również od dłuższego czasu ośrodkiem neurochirurgicznym
w Sheffield. Miejscem obrad był Royal Hallamshire Hospital, w którym mieści
się uniwersytecka Klinika Neurochirurgii. Warto zauważyć, że na murze przed
wejściem wyrzeźbione jest ogromnymi literami hasło: ars longa vita brevis.
Ze strony polskiej wzięło udział w zjeździe ponad
60 uczestników. Co najmniej tyle osób reprezentowało gospodarzy, a ponadto
pojedynczy uczestnicy przybyli z Irlandii, USA, Niemiec, Kanady, Szwecji,
Turcji, a nawet Hong-Kongu. Obrady odbywały się w dwóch salach przez 3
dni. Zaprezentowano przeszło 80 referatów, poruszających szeroki wachlarz
tematyki specjalistycznej, w tym zagadnienia najaktualniejsze. Obie strony
były w programie naukowym równo reprezentowane. Uczestnicy zjazdu z gdańskiej
Kliniki, w liczbie 4, zaprezentowali trzy doniesienia referatowe, przyjęte
z zainteresowaniem, a piszący te słowa przewodniczył jednej z dwu sesji
plenarnych. Wystawa sprzętu i narzędzi przyprawiała, jak zawsze, o zawrót
głowy - tyle prezentowano unowocześnień i wytworów techniki coraz to nowszych
generacji.
W części towarzyskiej godny wymienienia był recital
Kwartetu Skrzypcowego Lindsaya (podobno niezwykle wysoko notowanego),
który zaprezentował brawurowe wykonanie kilku utworów muzyki klasycznej
(choć na Wieniawskiego nie dał się gospodarzowi namówić!). Ciekawostką
był całkowicie nieformalny strój muzyków (dżinsy, porozciągane swetry),
choć nam - uczestnikom zjazdu poczyniono wcześniejsze zastrzeżenia o obowiązujących
na bankiecie smokingach. Ukoronowaniem strony towarzyskiej zjazdu był bankiet
w przebogatym, oddalonym około 20 mil, pałacu Chatsworth House, Derbyshire,
który wnętrzami i dziełami sztuki może rywalizować ze słynnymi muzeami.
Pałac ten jest nadal zamieszkały przez (sędziwego już) dukea i duchess,
którzy, jak wielu brytyjskich arystokratów, udostępnianiem tych obiektów
zarabiają (choć w części) na ich utrzymanie.
W opinii uczestników zjazd przyczynił się do
odnowienia, a nawet zacieśnienia przyjaznych więzów między naszymi Towarzystwami.
prof. Brunon Imieliński

W dniu 18.04.1998 r. na zaproszenie władz Uczelni
przybył do Gdańska prof. Alberto Montori, kierownik Kliniki Chirurgii,
Uniwersytetu La Sapienza w Rzymie, wiceprezydent Towarzystwa Chirurgów
Włoskich, prezydent Włoskiego Towarzystwa Endoskopii i Chirurgii Endoskopowej
oraz prezydent elekt Europejskiego Towarzystwa Endoskopii i Chirurgii Endoskopowej.
Prof. A. Montori wziął udział w zebraniu Oddziału
Gdańskiego Towarzystwa Chirurgów Polskich i wygłosił wykład pt. Metody
leczenia kamicy przewodów żółciowych, w którym przedstawił współczesne
możliwości komplementarnego leczenia kamicy przewodów żółciowych laparoskopią
i endoskopią. Obecnie jest to sposób przyjęty jako postępowanie z wyboru.
Temat wzbudził żywe zainteresowanie i dyskusję licznych uczestników zebrania.
Zebranie prowadzili prof. Jan Skokowski, przewodniczący
Oddziału Gdańskiego TChP i dr hab. Zbigniew Śledziński.
Dr M. Dobosz przedstawił materiał z II Katedry
i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Endokrynologicznej,
natomiast dr M. Łukiański - wyniki podobnego postępowania w I Katedrze
i Klinice Chirurgii. Ponadto w dyskusji udział wzięli: JM Rektor prof.
Z. Wajda, prof. Z. Gruca, dr D. Zadrożny.
Przed zebraniem prof. Montori był gościem Rektora
AMG. W spotkaniu udział wzięli prof. Z. Gruca, dr hab. Z. Śledziński, dr
M. I. Pirski. W czasie spotkania prof. A. Montori wręczył Rektorowi AMG
medal pamiątkowy Uniwersytetu La Sapienza w Rzymie oraz dyplom. JM Rektor
AMG wręczył prof. A. Montoriemu dyplom i medal pamiątkowy naszej Uczelni.
W godzinach wieczornych prof. A. Montori zwiedził
Salę Czerwoną Ratusza Głównomiejskiego oraz Dwór Artusa, oprowadzany przez
dyrektora Muzeum Miasta Gdańska. Zabytki Gdańska wzbudziły podziw naszego
Gościa z Włoch.
dr hab. Zbigniew Śledziński

Program Ramowy Badań i Technologii
Przewodniczący Komitetu Badań Naukowych, prof.
Andrzej Wiszniewski spotkał się 25 marca br. w siedzibie Unii Europejskiej
w Brukseli z panią Edith Cresson, komisarzem UE odpowiedzialnym między
innymi za badania naukowe, innowacje i edukację. Prof. Wiszniewski zapewnił
panią komisarz o silnej woli rządu RP przystąpienia naszego kraju do V
Programu Ramowego Badań i Rozwoju Technologii. Jest to program Unii Europejskiej,
którego budżet na lata 1999-2003 planowany jest na 14-16 mld ECU. Strona
polska zadeklarowała swój udział finansowy, który po wynegocjowanych obniżkach
wyniesie w ciągu czterech lat około 140 mln ECU.
Kwestią do dalszych negocjacji jest możliwość
częściowego finansowania polskiej składki z funduszu PHARE (Unia popiera
to rozwiązanie) oraz status polskich przedstawicieli w komitetach zarządzających
programem. Przedstawiciele Unii postulują, aby polska strona miała status
obserwatora (może zabierać głos, lecz nie ma prawa głosowania). Nasi przedstawiciele
- choć byłby to precedens - starają się o uzyskanie statusu pełnoprawnych
członków.
Oprócz rozmów z panią komisarz Edith Cresson,
minister Andrzej Wiszniewski spotkał się również z dyrektorami generalnymi
Robertem Verrue i prof. Jorma Routti, a także z dr. Rainerem Gerold odpowiedzialnym
za współpracę naukową z krajami nie będącymi członkami Unii Europejskiej.
Zdaniem prof. Wiszniewskiego uczestnictwo w V
Programie Ramowym będzie wyzwaniem zarówno dla polskiej kadry naukowej
występującej z projektami badawczymi, jak i dla naszych przedstawicieli
w programach zarządzających, którzy będą musieli zdobyć właściwą pozycję
wśród kolegów z innych krajów. Doświadczenie wskazuje, że nowi członkowie
kolejnych ramowych programów w pierwszych latach nie potrafili tak przygotować
aplikacji, by finansowanie ich badań przekraczało składkę, którą kraj uiścił.
Prof. Wiszniewski ma nadzieję, że Polska będzie tu chlubnym wyjątkiem.
Warszawa, 30.03.1998 r.
Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej
W trakcie posiedzenia Komitetu Badań Naukowych (15 bm.) przewodniczący KBN prof. Andrzej Wiszniewski poinformował, że rozpoczynają się negocjacje w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej obejmujące 31 dziedzin. Pierwszą z nich jest nauka, uznana za najlepiej przygotowaną i mogącą stworzyć pewien model negocjacji. Przewodniczącym zespołu ze strony polskiej będzie dr Jan Krzysztof Frąckowiak, podsekretarz stanu w Komitecie Badań Naukowych i sekretarz KBN. Rozmowy w Brukseli rozpoczną się 27 kwietnia br.
Rozwój biotechnologii w Polsce
Doświadczenia amerykańskie wskazują, że zastosowanie
w przemyśle biotechnologii wymaga z jednej strony ogromnego kapitału, ale
też i generuje olbrzymie zyski. W Polsce fuzję biotechnologii z przemysłem
hamuje przede wszystkim brak rozwiązań legislacyjnych. Z inicjatywy KBN
oraz Fundacji na rzecz Rozwoju Administracji Publicznej ukazało się w wydaniu
książkowym opracowanie pt. Rozwój biotechnologii - projekt rozwiązań prawnych
dotyczących stosowania genetycznie modyfikowanych organizmów, w którym
przedstawiono także takie zagadnienia, jak: kierunki rozwoju biotechnologii,
zagrożenia związane z jej rozwojem czy standardy bioetyczne.
Warszawa, 17.04.1998 r.
Posiedzenie Zespołu ds. Etyki Badań Naukowych
Pod przewodnictwem prof. dr. hab. Aleksandra Gieysztora
odbyło się 23 kwietnia br. w siedzibie Komitetu Badań Naukowych w Warszawie
w pełnym składzie drugie posiedzenie Zespołu ds. Etyki Badań Naukowych.
Zespół między innymi zapoznał się z informacją
o sposobach realizacji sugestii ustalonych w trakcie poprzedniego posiedzenia,
zgodnie z którymi przewodniczący Komitetu Badań Naukowych wystąpił do Ministra
Edukacji Narodowej oraz prezesa Polskiej Akademii Nauk z wnioskami wskazującymi
na celowość podjęcia inicjatyw legislacyjnych w sprawach nowelizacji ustaw
o szkolnictwie wyższym i o Polskiej Akademii Nauk w zakresie problemów
przedawniania wykroczeń przeciw etyce; wystąpił z inicjatywą w sprawie
ratyfikowania przez Polskę konwencji o ochronie praw człowieka i godności
istoty ludzkiej wobec zastosowań biologii i medycyny; zwrócił się do Ministra
Zdrowia i Opieki Społecznej z prośbą o aktywizację prac istniejących w
tym resorcie komisji etyki badań na ludziach; wystąpił z propozycją do
Ministerstwa Edukacji Narodowej i Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego w sprawie
wszczęcia kroków zmierzających do wprowadzenia przedmiotu nauczania Etyka
badań naukowych do programu studiów doktoranckich, zaś do Centralnej Komisji
do spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych w sprawie uwzględniania w
procedurach kwalifikacyjnych opinii o postawie etycznej.
Przedyskutowano problemy etyczne finansowania
badań naukowych w aspekcie patogennych konsekwencji wielowymiarowej roli
uczonego. Pracownik nauki może pełnić jednocześnie dziewięć odrębnych cząstkowych
ról wynikających z uczestniczenia w działalności badawczej: uczonego, zleceniobiorcy,
promotora, administratora, recenzenta, konsultanta, eksperta, członka ciał
decyzyjno-opiniodawczych oraz członka ciał decyzyjnych przyznających środki
z budżetu państwa na finansowanie badań. Ta wielość roli prowadzi do sytuacji
normatywnie nieokreślonych lub nie w pełni określonych. Zespół postanowił
poświęcić kolejne posiedzenie tej tematyce. Po konsultacjach, zapoznaniu
się z dokumentami i pogłębionej dyskusji zespół sformułuje sugestie w tej
sprawie.
Zespół w składzie: prof. dr hab. Aleksander Gieysztor
- przewodniczący zespołu, prof. dr hab. med. Kornel Gibiński, prof. dr
hab. med. Witold Karczewski, prof. dr hab. Henryk Samsonowicz, ks. prof.
dr hab. Stanisław Wielgus, prof. dr hab. Andrzej Zoll, dr inż. Przemysław
Pietrzyk - sekretarz zespołu; został powołany uchwałą nr 1/98 Komitetu
Badań Naukowych 21 stycznia 1998 roku. Na swe inauguracyjne posiedzenie
zebrał się 20 lutego br., w trakcie którego przewodniczący KBN prof. Andrzej
Wiszniewski wręczył członkom zespołu akty powołania.
Warszawa, 24.04.1998 r.
Rzecznik Prasowy
Komitetu Badań Naukowych
dr Tadeusz Zaleski
http://www.kbn.gov.pl

Zadaniem programu SOCRATES jest rozszerzanie współpracy
europejskiej w dziedzinie edukacji. Jej różne formy obejmują dzieci, młodzież
i dorosłych - od przedszkola po uniwersytet. Jego celem jest kreowanie
europejskiego wymiaru w nauczaniu, powiększanie kręgu osobistych doświadczeń
o wiedzę na temat innych krajów Europy, rozwinięcie poczucia jedności z
Europą oraz wspomaganie procesów przystosowywania się do nowych warunków
społecznych i ekonomicznych w perspektywie nowej, zjednoczonej Europy.
Program SOCRATES jest nowym programem Unii Europejskiej
przyjętym do realizacji na lata 1995-1999 o budżecie 850 mln ECU. Polska
i inne kraje stowarzyszone z Unią Europejską, będą mogły wziąć w nim udział
począwszy od roku akademickiego 1997/98.
Program SOCRATES obejmuje następujące części składowe (w nawiasie udział procentowy w budżecie):
Akcja 1: Wsparcie uczelni w promowaniu
Wymiaru Europejskiego
Akcja 2: Stypendia wyjazdowe dla studentów
pokrywające część kosztów tego okresu studiów odbywanych za granicą, który
zostanie uznany przez jego uczelnię macierzystą.
Kluczowym elementem programu ERASMUS jest wprowadzenie
Kontraktu Uczelnianego (Institutional Contract) zawieranego między Komisją
Unii Europejskiej a pojedynczą uczelnią. Musi on zawierać omówienie europejskiej
polityki uczelni (European Policy Statement) oraz opis działań odnoszących
się do współpracy uczelni z innymi krajami uczestniczącymi w programie
ERASMUS. Deklaracja dotycząca polityki i opis działań są traktowane jako
własny plan uczelni, którego realizacja nie powinna być uzależniona od
wysokości funduszy przyznanych przez Wspólnotę.
Po kilku miesiącach przygotowań Uczelnia nasza
złożyła w dniu 15.11.1997 roku wniosek o Kontrakt Uczelniany (IC) w ramach
programu Socrates/Erasmus. Złożenie wniosku zostało poprzedzone intensywnymi
negocjacjami i podpisaniem szeregu umów bilateralnych oraz przyjęciem przez
Senat dokumentu precyzującego politykę europejską Uczelni (patrz obok).
W ramach kontraktu uczelnianego ubiegamy się o dofinansowanie w roku akademickim
1998/99 następujących aktywności w zakresie współpracy europejskiej:
Wstępne przygotowania do złożenia wniosku o Kontrakt
Uczelniany JM Rektor powierzył Komisji w składzie:
Przewodnicząca:
prof. dr hab. Barbara Śmiechowska
Z-ca Przewodniczącej
prof. dr hab. Marek Grzybiak
Członkowie:
dr inż. Genowefa Kwidzińska-Bendykowska
lek. med. Jacek Kaczmarek
lek. med. Rafał Dziadziuszko
studentka V r. WL AMG Dominika Bielińska
W toku dalszych prac powołany został Koordynator
Uczelniany Programu SOCRATES/ERASMUS w osobie prof. Wiesława Makarewicza,
Dziekana Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii i jego zastępca w osobie
lek. med. Jacka Kaczmarka. Rektor powołał ponadto Koordynatorów Wydziałowych:
prof. Janusza Morysia na Wydziale Lekarskim, prof. Franciszka Sączewskiego
na Wydziale Farmaceutycznym i dr. hab. Jacka Bigdę na Międzyuczelnianym
Wydziale Biotechnologii. Obowiązki Uczelnianego Koordynatora ds. Wdrożenia
Europejskiego Systemu Transferu Punktów był łaskaw przyjąć prof. Janusz
Limon.
Zdajemy sobie sprawę, iż następny rok akademicki
będzie dla nas poważnym wyzwaniem. Wiemy już, że nasi europejscy partnerzy
traktują Program SOCRATES/ERASMUS niezwykle poważnie i będą z uwagą obserwować
naszą sprawność i zaangażowanie. Mamy nadzieję, że dzięki poparciu władz
Uczelni i całej społeczności akademickiej potrafimy temu wyzwaniu sprostać.
prof. Wiesław Makarewicz
Ewa Kiszka
|
|
Uniwersytety
partnerskie
w programie SOCRATES/ERASMUS |
|
|
||
|
|
|
|
|
||
|
1.
|
Ernst-Moritz-Arndt
Universität Greifswald Germany |
|
|
|
|
|
2.
|
Eindhoven
University
of Technology Holland |
|
|
|
|
|
3.
|
University
of Leuven
Belgium |
|
|||
|
4.
|
University
Leipzig
Germany |
|
|
|
|
|
5.
|
Heinrich
Heine
Universität Düsseldorf Germany |
|
|
|
|
|
6.
|
University
of Antwerp
RUCA Belgium |
|
|
|
|
|
7.
|
University
of Perugia
Italy |
|
|
|
|
|
8.
|
University
of Bradford
United Kingdom |
|
|
|
|
|
9.
|
University
of Turku
Finland |
|
|
|
|
|
10.
|
University
of Milan
Italy |
|
|
||
|
11.
|
University
of Bremen
Germany |
|
|
|
|

Komisja Akredytacyjna Uczelni Medycznych (KAUM)
została powołana uchwałą Konferencji Rektorów Akademii Medycznych w Polsce,
w dniu 7 października 1997 r. w Gdańsku.
Zgodnie z zapisem statutu tej Komisji, zatwierdzonym
przez przewodniczącego Konferencji Rektorów prof. dr. hab. Stanisława Konturka,
KAUM jest organem społeczności akademickiej polskich uczelni medycznych,
niezależnym od władz państwowych, mającym kompetencje decyzyjne i opiniodawcze
w zakresie przedstawionym w tym statucie.
Cytuję w dalszym ciągu statut: celem KAUM jest
określenie warunków koniecznych dla utworzenia i prowadzenia przeddyplomowych
studiów medycznych, określenie standardów edukacyjnych w odniesieniu do
studiów medycznych prowadzonych przez wydziały lekarskie, zapewnienie ciągłej
oceny jakości kształcenia w medycynie.
KAUM koncentruje się na kształceniu przeddyplomowym,
biorąc pod uwagę jego program, organizację, kwalifikacje kadry, wyposażenie
dydaktyczne, wewnętrzną kontrolę jakości oraz wyniki egzaminów państwowych.
KAUM poddaje oddzielnej ocenie poszczególne
formy, programy i toki studiów realizowane na wydziałach lekarskich.
Członkami KAUM zostali nauczyciele akademiccy,
zaproponowani przez właściwych rektorów, reprezentujący poszczególne uczelnie
medyczne, po jednym z każdej uczelni (AMG reprezentuje niżej podpisana),
jeden przedstawiciel lekarzy pozaakademickich wybrany przez Naczelną Izbę
Lekarską, jeden przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej
oraz jeden student wybrany przez Samorząd Studentów Uczelni Medycznych.
Przypomnę, że przewodniczącym został powołany przez Kolegium Rektorów prof.
dr hab. Maciej Gembicki, a jego zastępcami prof. dr hab. Jadwiga Mirecka
i prof. dr hab. Leszek Pączek. Są oni jednocześnie przedstawicielami swoich
uczelni.
KAUM będzie dążyć do współpracy z takimi akademickimi
organami kolegialnymi, jak:
Pełne sprawozdanie wraz z oceną zostanie przesłane
do uczelni, a jego wersja skrócona do Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej.
KAUM będzie również oceniać wyniki egzaminu państwowego
LEP (licencyjny egzamin państwowy) po jego wprowadzeniu, jako osiągnięcia
absolwentów poszczególnych wydziałów.
W wyniku końcowych decyzji akredytację uzyskają
uczelnie z wynikiem A, B i C. Pięcioletnią akredytację uzyskają uczelnie
z oceną A i B. Uczelnie z oceną C uzyskają akredytację na rok z wyszczególnieniem
warunków, jakie muszą spełnić dla uzyskania pełnej akredytacji. Odmowa
akredytacji będzie dotyczyła uczelni z oceną D. Organem odwoławczym od
decyzji KAUM dotyczącej odmowy akredytacji jest obecnie Sekcja Medyczna
Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Wymóg akredytacji dla poszczególnych wydziałów
lekarskich w Polsce stanie się niebawem konieczny także z uwagi na przystępowanie
Polski do Unii Europejskiej.
W poprzednich latach, w czasie pełnienia przeze
mnie funkcji dziekana, miałam wielokrotnie możliwość uczestniczenia w spotkaniach
przedstawicieli uczelni medycznych poświęconych nauczaniu medycyny. W toku
spotkań istniała możliwość porównywania wykazów nauczanych przedmiotów,
ich programów i rozmieszczenia na poszczególnych latach studiów, liczby
godzin, egzaminów itp. Efektem spotkań było opracowanie minimów programowych
i godzinowych dla poszczególnych przedmiotów.
W naszej Uczelni byliśmy już wcześniej zmuszeni
do opracowania zmian w programie i planach studiów, by były one porównywalne
z programami w krajach Europy Zachodniej. Musieliśmy bowiem dać możliwość
naszym absolwentom w tych krajach ubiegania się o zezwolenie na podejmowanie
pracy lekarza. Zbliżenie programu studiów w AMG do zachodniego było możliwe
dzięki pozyskaniu przeze mnie programów i planów studiów z kilku znaczących
uczelni zachodnioeuropejskich.
Powyższe działania zaowocowały, przed laty, opracowaniem
przez mój ówczesny zespół dziekański propozycji zmian programów i toku
studiów. Po przyjęciu zmian przez Radę Wydziału Lekarskiego AMG możliwe
było wydanie, po raz pierwszy, zbiorczego i całościowego programu studiów
dla Wydziału Lekarskiego AMG. Mam nadzieję, że moje doświadczenia w tej
dziedzinie będę mogła wykorzystać w pracy w KAUM.
Niniejsza informacja jest bardziej szczegółowym
uzupełnieniem wcześniejszego artykułu, pod tym samym tytułem, prof. Brunona
Imielińskiego.
prof. Barbara Śmiechowska

Sesję, w której uczestniczyłem jako delegat AMG,
zorganizowała 3 kwietnia br. Dolnośląska Izba Lekarska we Wrocławiu. Na
program sesji składał się 1,5-godzinny referat dr. Juliana Jezioro, adiunkta
w Instytucie Prawa Cywilnego UWr i dyskusja. Tytuł referatu brzmiał: Plagiat
w medycynie (plagiat dzieła naukowego - wybrane zagadnienia). Z uwagi na
aktualność tematu w naszym środowisku akademickim, przedstawiam poniżej
streszczenie wystąpienia dr. J. Jezioro, bez własnego komentarza, jedynie
z wyróżnieniami w tekście.
Na wstępie autor stwierdza, że każdy twórca w
odniesieniu do swojej działalności może powiedzieć za św. Tomaszem z Akwinu,
że stoi na ramionach olbrzymów, co oznacza, że żaden utwór nie powstaje
w próżni. Korzystanie jednak z cudzej twórczości musi uwzględniać granice
wyznaczone przez normy prawne i moralne.
Plagiat w medycynie nie stanowi specyficznej
postaci naruszenia praw autora utworu - wśród plagiatorów lekarze nie stanowią
grupy wiodącej. Nie jest też plagiat zjawiskiem nowym. Jednakże w dobie
intensywnego rozwoju mediów elektronicznych plagiat jest trudniejszy do
ukrycia i popełnienia, o czym poucza zarzut postawiony prof. Andrzejowi
J. ze Śląskiej AM. Jest rzeczą co najmniej dziwną, że słowo plagiat nie
figuruje w tekstach ustaw i innych aktów prawnych. Nie oznacza to jednak,
iż plagiat nie wywołuje skutków przewidzianych przez przepisy aktów normatywnych.
Wręcz przeciwnie, plagiat uznaje się za jeden z najbardziej dotkliwych
czynów zabronionych, ściganych karnie i prowadzących do uruchomienia ochrony
cywilnoprawnej utworów jako przedmiotów prawa autorskiego.
Uregulowanie prawa autorskiego z 1994 r., dotyczące
osobistych praw autorskich, jest wynikiem przyjęcia dualistycznego ujęcia
prawa autorskiego i w efekcie rozdzielenia uprawnień chroniących interesy
majątkowe od uprawnień chroniących interesy osobiste twórcy.
Treścią autorskich praw osobistych jest ochrona
nieograniczona w czasie i nie podlegająca zrzeczeniu się lub zbyciu więzi
twórcy z utworem, w szczególności zaś prawo do: autorstwa utworu, oznaczenia
utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem, albo do udostępniania go anonimowo,
prawo do nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania
(prawo do integralności utworu), decydowania o pierwszym udostępnieniu
utworu publiczności, nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.
Plagiat powszechnie uważa się za naruszenie prawa
do autorstwa utworu.
Zagrożenie naruszenia osobistych praw autorskich
(w tym plagiatem) prowadzi do powstania na rzecz twórcy roszczenia o zaniechanie
takich działań, a jeśli dojdzie do dokonania naruszenia, twórca może żądać
od naruszyciela:
prof. Ryszard Piękoś

Zebranie naukowo-szkoleniowe Gdańskiego Oddziału PTS
W dniu 21 marca 1998 r. Zarząd Gdańskiego Oddziału
PT Stomatologicznego zorganizował zebranie naukowo-szkoleniowe poświęcone
tematyce związanej z zaburzeniami w układzie zębowo-mięśniowo-stawowym.
Zaproszonymi wykładowcami byli pracownicy naukowo-dydaktyczni Katedry i
Zakładu Protetyki Stomatologicznej AMG.
Przedstawiono najnowsze osiągnięcia dotyczące
etiopatogenezy tych chorób, diagnozowania i leczenia. Zademonstrowano 7
przypadków nowoczesnego leczenia protetycznego rozpoznanych postaci zgryzu
urazowego, jak też różne metody oceny stosowanych sposobów leczenia tych
tak trudnych lecz coraz częściej występujących schorzeń.
Pierwszy referat pt.: Bruksizm - jedna z głównych
przyczyn patologicznej abrazji zębów wygłosiła prof. Halina Tejchman. Następnie
wspólnie z lek. stom. Robertem Szulcem przedstawiła 7 wybranych przypadków
leczenia protetycznego rozpoznanej postaci patologicznej abrazji zębów.
Lek. stom. Tomasz Poniatowski przedstawił referat pt.: Ocena stosowanych
metod leczenia przy zaburzeniach zębowo-mięśniowo-twarzowych.
Wszystkie przedstawione opracowania spotkały
się z ogromnym zainteresowaniem lekarzy, którzy licznie przybyli na to
spotkanie. Obecnych było około 300 osób.
Nagroda PTS
Komisja Nagród PT Stomatologicznego przyznała II nagrodę zespołową za cykl prac opublikowanych w Czasopiśmie Stomatologicznym i Protetyce Stomatologicznej następującym pracownikom naukowo-dydaktycznym Katedry i Zakładu Protetyki Stomatologicznej AMG:
1/2. E. Wiśniewska, H. Tejchman, Ocena
przydatności materiałów stomatologicznych na podstawie badań klinicznych
i bakteriologicznych, część 1 i 2. Prot. Stom., 1996, XLVI, 2, 102-106;
107-110;
3/4. H. Tejchman, T. Poniatowski, J. Rabenda,
Wpływ parafunkcji na zaburzenia czynnościowo-morfologiczne układu stomatognatycznego
na przykładzie leczonych pacjentów, część 1 i 2. Prot. Stom., 1996, XLVI,
3, 135-138; 139-143;
5/6. H. Tejchman, Wpływ wykonawstwa laboratoryjnego
koron protetycznych na wynik leczenia protetycznego, część 1 i 2. Prot.
Stom., XLVI, 5, 307-310; 311-315;
7. H. Tejchman, W. Zadrożny, Leczenie
protetyczne pacjenta z zaburzeniami narządu żucia po radioterapii - opis
przypadku. Prot. Stom., 1996, XLVI, 1, 41-44.
prof. Halina Tejchman

Jako pewnego rodzaju post scriptum do dyskusji o doktoratach, prezentujemy stronę tytułową pracy doktorskiej Alfonsa Wojewskiego, późniejszego adiunkta Oddziału Urologii b. III Kliniki Chirurgicznej, a następnie prof. dr. hab. i kierownika Katedry i Kliniki Urologii PAM. Sam były więzień obozu w Stutthofie, przedstawił już w 1946 r. rozprawę, której promotorem był jeden z czołowych autorytetów historii i filozofii medycyny - prof. Adam Wrzosek z Poznania. Zwraca uwagę stosowanie cenzury - o czym świadczy niezbicie pieczątka Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Poznaniu.
Nadesłała dr med. Barbara Wojewska-Wójcik, bratanica Profesora

Gdy czytałam artykuł prof. B. L. Imielińskiego
z 4 (88) numeru Gazety AMG pt. Czy potrzebna jest rewolucja w doktoratach?
natrętnie nasuwała mi się myśl, że do opinii pp. Profesorów dyskutujących
o doktoratach, strofa poety (nie pomnę jakiego): ... i tak, nas biednych
ludzi - rzeczywistość ze snu budzi nie ma żadnego zastosowania; dyskutują
o doktoratach w sposób, jakby tej rzeczywistości nie dostrzegali.
A rzeczywistość dotycząca doktoratów jest taka,
iż robione są one masowo; każdy asystent wyższej uczelni w Polsce, jeśli
chce tam pracować przez dłuższy czas, musi zrobić doktorat i to w określonym
czasie.
Nierzeczywiste jest zatem przypuszczenie czy
oczekiwanie, że każdy z tych doktoratów (skoro nie jest wynikiem spontanicznej
ciekawości i poszukiwań naukowych, a w dużej mierze wynikiem przymusu)
- będzie rozprawą naukową na wysokim poziomie.
Rzeczywistość również wymaga, aby wziąć pod uwagę
fakt, iż rozkład potencjału intelektualnego wśród populacji ludzkiej jest
taki, iż około 1% to geniusze, niespełna 10% to ludzie utalentowani (w
tym także badacze naukowi), a cała reszta (wg wariantu optymistycznego)
- to ludzie przeciętnie uzdolnieni.
Jak zatem i w takiej sytuacji można oczekiwać,
aby każdy doktorat był wybitny...? A wymaganie, żeby jeszcze przed otwarciem
przewodu doktorskiego doktorant opublikował kilka prac w dobrych czasopismach
to w większości przypadków również najczystsza fantasmagoria.
Kiedyż taki delikwent miałby to zrobić?... Musiałby
już chyba od początku studiów uczyć się właściwych metod badawczych i w
ich trakcie rozpocząć wartościowe badania; żeby zrobić dobrą pracę trzeba
na ogół na to poświęcić sporo czasu.
Oczywiście - czasem błysk, iluminacja, wizyta
muzy i wszystko się dzieje w oka mgnieniu ale rzeczywistość mówi, że
to wyjątek, nie reguła.
A poza tym, co potencjalny kandydat na doktoranta
ma robić, jeśli rzeczywistość jest taka, że pracuje w zakładzie czy klinice,
gdzie z rzadka prace publikuje się w dobrych, recenzowanych czasopismach?
Poziom doktoratów tylko wtedy będzie wysoki,
jeśli będą je robili tylko ci, którzy czują potrzebę prowadzenia badań
naukowych (bez wyznaczania restrykcyjnych ram czasowych), jeśli będą mieli
zorganizowany nowoczesny, z prawdziwego zdarzenia, warsztat naukowy oraz
wybitnego promotora.
Tylko taka rewolucja w doktoratach jest potrzebna,
a nie stawianie doktorantom nierzeczywistych wymagań.
prof. Krystyna Kozłowska

Na temat stulecia mierzenia ciśnienia tętniczego
pisaliśmy w roku 1997 z okazji rocznicy wprowadzenia nieinwazyjnej metody
pomiaru ciśnienia przez Riva-Rocciego (RR). Nasunęło się wtedy następujące
pytanie, które w bieżącym roku jest nadal aktualne: co było największym
praktycznym skutkiem nieinwazyjnego pomiaru?
Już w latach trzydziestych zakłady ubezpieczeń
stwierdziły, że ludzie chorujący na nadciśnienie tętnicze, także umiarkowane,
żyją krócej. Nie miało to wtedy jeszcze przełożenia na praktykę lekarską,
gdyż w tym czasie klinicyści walczyli z dziesiątkującym chorych nadciśnieniem
złośliwym. Od końca lat 60. i w latach 70., kiedy wprowadzono diuretyki
i betaadrenolityki, sytuacja epidemiologiczna zmieniła się. Obecnie nadciśnienia
złośliwego prawie nie ma. W ostatnich zaleceniach amerykańskich JNC-VI
z końca 1997 roku, w podziale nadciśnienia nawet nie wyróżnia się takiej
grupy chorych. Wszystkie badania i zalecenia przesunęły się w inną stronę,
tj. do dyskusji, jakie wartości nazwać nadciśnieniem, jak i kiedy je leczyć?
W 1967 roku Fries zaproponował leczenie nadciśnienia
umiarkowanego, wtedy zwanego łagodnym (łagodność ta była względna, skoro
nadciśnienie jest głównym czynnikiem ryzyka zawałów serca i udarów mózgu).
Nie bez oporów także w Polsce zaczęto je leczyć. Tu nie do przecenienia
jest rola lekarzy pierwszego kontaktu, dawniej rejonowych, a obecnie rodzinnych.
Oni to, dzięki uprzednim szkoleniom, doprowadzili do tego, że nadciśnienia
złośliwego praktycznie nie ma, a sprawność życiowa i zawodowa chorych na
nadciśnienie jest coraz lepsza.
Zainteresowanie terapeutyczne przesunęło się
z grupy młodszych pacjentów do ludzi w starszych grupach wiekowych. Zauważono
bowiem, że ciśnienie tętnicze wzrasta z wiekiem. Z początku traktowano
to jako fizjologię starzenia, dopiero od kilku lat postanowiono je korygować.
Zakończone w bieżącym roku duże programy badawcze, w tym Syst-Eur, w którym
uczestniczyły także ośrodki polskie, dowiodły niezbicie, że u ludzi starych
z nadciśnieniem trzeba obniżać wartości ciśnienia, gdyż przedłuża to długość
i komfort życia.
Zagadnienie, które jest istotne dla obecnego
okresu i stanowi wyzwanie dla całej medycyny, zwłaszcza podstawowej, to
- kiedy należy rozpoznać nadciśnienie i kiedy zacząć je leczyć? Amerykanie
uważają, że u wszystkich osób z wartościami powyżej 140/90 mm Hg. Inni
są bardziej liberalni, przyjmując za graniczne wartości 160/95 mm Hg. Nie
są to tylko rozważania akademickie, gdyż w przypadku zastosowania normy
niższej dotyczyć to będzie według prof. Rywika powyżej 46% mężczyzn w wieku
średnim i 36% kobiet; przy wyższej normie istotnie mniej - odpowiednio
30% i 25%. Jest to ważne, zwłaszcza dla krajów nie najbogatszych, także
ze względów finansowych.
Dyskusja ekspertów amerykańskich i Światowego
Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, które opracowuje zalecenia populacyjne,
doprowadziła do tego, że decyzja o wdrożeniu terapii zależy nie tylko od
liczbowych wartości ciśnienia, ale także od obecności innych czynników
ryzyka. I tak, według nowych zaleceń amerykańskich, ludzie, którzy nie
mają innych, poza zwyżką ciśnienia, czynników ryzyka lub powikłań narządowych
(zmiany w układzie sercowo-naczyniowym, nefropatia, udary mózgu, choroby
naczyń obwodowych) również przy wartościach 159/99 mm Hg winni być leczeni
niefarmakologicznie, nawet przez 12 miesięcy (grupa A).
Do czynników ryzyka zaliczono palenie, dyslipidemię,
cukrzycę, wiek powyżej 60. roku życia, płeć męską, okres po menopauzie
u kobiet, pozytywny wywiad rodzinny w kierunku chorób sercowo-naczyniowych.
Jeżeli nadciśnieniu towarzyszy choćby jeden z tych czynników, chorzy traktowani
są jako grupa B. W tym przypadku leczenie, wyłącznie niefarmakologiczne,
w razie zbyt małych jego efektów, nie powinno trwać dłużej niż 6 miesięcy.
Jeżeli występują dwa z wyżej wymienionych czynników
ryzyka lub powikłania narządowe (niewydolność nerek, niewydolność krążenia)
czy cukrzyca (nawet bez innych powikłań), chorzy winni być od razu leczeni
farmakologicznie, nawet przy ciśnieniu wysokim prawidłowym tj. 130-139/85-89
mm Hg - jest to grupa C według JNC-VI. Są to zalecenia nowe i bardziej
praktyczne niż powszechnie znane w Polsce, a pochodzące z 1993 roku.
Sprawa jednak, mimo pozornej prostoty, nie jest
łatwa do wykonania. Amerykanie, którzy w prewencji nadciśnienia tętniczego
są najlepsi na świecie
i dzięki których skutecznym programom w ciągu
dwudziestu lat udało się zmniejszyć śmiertelność z powodu udarów mózgu
o 59%, a zawałów o 53%, także mają trudności z propagowaniem zaleceń prozdrowotnych
i leczeniem niefarmakologicznym, np. w ostatnim raporcie stwierdzono, że
ludzie w USA są coraz bardziej otyli. W Polsce takie działania są dopiero
w powijakach. Lekarze pierwszego kontaktu są już lepiej poinformowani o
leczeniu niefarmakologicznym, czyli modyfikacji stylu życia, ale często
nie mają możliwości wprowadzania takich zmian.
W wielu ośrodkach zaczyna się prowadzić edukację
chorych, a także personelu lekarskiego i pielęgniarskiego, w celu zrozumienia
problemów pozalekarskich tego zagadnienia. Zmianę typu żywienia aktywnie
propagują pisma kobiece. Także w tygodnikach politycznych podejmuje się
tematy związane ze zdrowiem, gdyż w obecnych czasach ludzie na wyższym
poziomie intelektualnym chcą brać udział w samokontroli swojego postępowania
zdrowotnego. Są to jednak problemy, wbrew pozorom, bardzo trudne. Zdrowie
obecnie nie jest już tylko domeną lekarzy. Coraz więcej dziedzin życia
staje się jego kreatorem.
Poza badaniami stricte epidemiologicznymi cały
szereg innych metod badawczych może być przydatnych do badania rozpowszechnienia
i skuteczności leczenia nadciśnienia, zwłaszcza że warsztat badawczy epidemiologów
jest zbyt wolny, aby sprostać przyspieszeniu, które dokonuje się we współczesnym
świecie, np. do oceny skuteczności nowych leków, powszechności ich stosowania
itp. Metodą, którą preferujemy, a która przyspieszy proces poznawczy, jest
badanie socjologiczne z wykorzystaniem sondażu reprezentatywnego. Razem
z Sopocką Pracownią Badań Społecznych przeprowadziliśmy w roku 1994 i 1997
badania ankietowe na randomizowanych grupach osób dorosłych na terenie
całej Polski. Stwierdziliśmy, że jeżeli w 1994 roku 71% ankietowanych deklarowało,
że zna wartości swego ciśnienia, 21% z nich twierdziło, że ma ciśnienie
zbyt wysokie. W 1997 roku znających swoje wartości ciśnienia było 65,5%,
a więc mniej niż uprzednio. Z tego 28% twierdziło, że ma ciśnienie podwyższone.
Najlepszą znajomość mieli ludzie z dużych miast i lepiej wykształceni,
z kolei osoby na niższym poziomie intelektualnym i z terenów zacofanych
wykazywali o wiele gorszą znajomość i zainteresowanie swoim zdrowiem, a
przecież ilościowo w Polsce jest tych ludzi najwięcej. Jak zatem poprawić
ich stan zdrowia? Czy jest to tylko zadanie dla lekarzy, zwłaszcza pierwszego
kontaktu? Zapewne nie tylko. Wymaga to edukacji i znacznych nakładów finansowych.
Próby takie są podejmowane w ramach programów prewencyjnych, np. wspólnie
z Forum Promocji Zdrowia Quo Vadis oraz Międzynarodowymi Targami Gdańskimi
podjęliśmy w ramach Targów Żywnościowych PolFood dyskusje z producentami
na temat zdrowej żywności. Jest to bardzo skomplikowany problem ekonomiczny,
wymaga polityki państwa. W gospodarce rynkowej przekracza on zadania resortu
zdrowia, a cóż dopiero lekarza rejonowego. W każdym razie to, że już od
kilku lat promocja zdrowia i zdrowe odżywianie są przedmiotem dyskusji
z politykami wszystkich opcji w przyszłości przyczyni się do tego, że nie
będziemy odstawali od krajów najbardziej rozwiniętych.
Tak jak przeszkolenie lekarzy rejonowych odwróciło
sytuację epidemiologiczną nadciśnienia złośliwego, tak teraz intensywne
programy szkoleniowe i prewencyjne, do których przyczyniają się także firmy
farmaceutyczne, odwrócą niekorzystną sytuację epidemiologiczną w kraju,
cechującą się za dużą umieralnością z powodu zawałów serca i udarów mózgu,
których jedną z najważniejszych przyczyn jest nadciśnienie tętnicze. Sprawę
komplikuje fakt, że nie zależy to tylko od klasycznych czynników ryzyka,
ale i od stresowych warunków okresu transformacji, które przeżywają zwłaszcza
mniej edukowani. Demonstrowaliśmy wyniki naszych badań z Polski na zjazdach
międzynarodowych. Z zainteresowaniem śledzimy dane ze Szwecji i z Litwy,
gdzie dokonano analizy porównawczej mężczyzn w wieku 50 lat. W badaniach
tych stwierdzono, że przy podobnych biologicznych czynnikach ryzyka, śmiertelność
z powodu zawałów serca na Litwie jest niewspółmiernie (kilkakrotnie) wyższa
niż w Szwecji, co można tłumaczyć trudnościami w adaptacji do przemian,
w których zaburzone są warunki zatrudnienia, bezpieczeństwa socjalnego
itp.
Ze spraw, które są dla nas interesujące, warta
podkreślenia jest zgodność wyników naszych badań ankietowych z innymi badaniami
w Polsce, które opublikował GUS - Departament Pracy w 1998 roku. Opracowanie
dokonane przez Kordubiec i Kowalską w 1996 roku na populacji 42 tys. osób,
przygotowane w oparciu o doświadczenie statystyków holenderskich wykazało,
że powyżej 19 roku życia około 18% dorosłych Polaków deklaruje, że ma nadciśnienie
tętnicze. W naszym ogólnopolskim sondażu reprezentatywnym wartości te wynosiły,
odpowiednio, w roku 1994 - 16%, a w roku 1997 - 18%. Dane te dotyczą najpewniej
ciśnienia 160/95 mm Hg, gdyż lekarze polscy nie zaadaptowali jeszcze norm
amerykańskich.
Zagadnieniem godnym podkreślenia dla lekarzy
lecznictwa podstawowego jest płeć pacjentów. Do tej pory badania wykonywano
głównie u mężczyzn, gdyż cykl hormonalny u kobiet zaburzał wyniki badań,
np. hemodynamicznych. Także nadumieralność z powodu zawałów u mężczyzn
wyzwalała zainteresowania badawcze. W ostatnich latach wyraźnie wzrosło
zainteresowanie populacją kobiet i należy sądzić, że podobnie jak niedawne
zainteresowanie starszymi grupami wiekowymi, trend ten będzie przez najbliższe
lata utrzymywał się. Kobiety są bardziej spolegliwe (według określenia
Kotarbińskiego). Częściej wiedzą, jakie mają wartości ciśnienia, regularniej
się leczą, chociaż efekty tej terapii, szczególnie u białych kobiet, nie
są tak korzystne jak u mężczyzn. Kobiety najczęściej mają nadciśnienie
po menopauzie. Zawały mają u nich przebieg cięższy, zwłaszcza drugie zawały
powodują większą śmiertelność niż u mężczyzn. Mają także często udary mózgu.
Kobiety cechują się też większą wrażliwością na działanie tytoniu. Uważa
się, że młode palące kobiety mają bardziej nasilone powikłania sercowe
i metaboliczne niż mężczyźni. Poznanie tych zależności od systemu hormonalnego,
czy genetyki, to zadanie na lata najbliższe. Sądzi się, że hormonalna terapia
zastępcza w okresie peri- i menopauzalnym ma znaczenie w prewencji miażdżycy.
Musi to spowodować większą współpracę lekarzy podstawowej opieki i ginekologów.
Do tej pory największa współpraca miała miejsce w przypadkach nadciśnienia
występującego u kobiet ciężarnych. Teraz zagadnienie skomplikowało się:
uważa się, że jeżeli nadciśnienie występuje po hormonalnej antykoncepcji,
trzeba zmienić typ antykoncepcji. Z kolei, jeśli nadciśnienie występuje
po menopauzie, obok hormonalnej terapii zastępczej, trzeba stosować leczenie
hipotensyjne. Są to zagadnienia nowe, trudne i wymagają doświadczenia lekarskiego.
Podobnie jest z prowadzeniem nadciśnienia tętniczego
u chorych na cukrzycę. Problem ten wobec otyłości i dłuższego życia zwłaszcza
w cukrzycy typu 2, insulinoniezależnej, będzie narastał. Ustala się nowe
wskazania do terapii hipotensyjnej, nawet u chorych z prawidłowym ciśnieniem,
jeśli występują cechy nefropatii. Nowoczesna insulinoterapia, wraz z częstą
kontrolą glukometrem, przy intensywnej insulinoterapii, szybciej niż w
nadciśnieniu tętniczym spowodowała konieczność samokontroli. Polskie Towarzystwo
Diabetologiczne miało dzięki temu większą możliwość przebicia się. Korzystnym
dla chorych jest nadzór specjalistyczny i istnienie specjalizacji z diabetologii.
Nadciśnienie tętnicze najpierw było afiliowane
w kardiologii, która między innymi poprzez rozwój kosztownych badań inwazyjnych
(co zrozumiałe) dominowała je. Nieco opóźniło to wprowadzenie systemu edukacji
w zakresie samokontroli i leczenia niefarmakologicznego. Jest to zjawisko
zrozumiałe też z tego powodu, że choroba jest mało symptomatyczna. Uważa
się obecnie, że również w nadciśnieniu tętniczym powinno się powoływać
grupy przeszkolonych ekspertów i wyspecjalizowane ośrodki, które zajmą
się koordynacją działań prewencyjnych i edukacyjnych. Jest to problem nie
tylko polski, ale powszechny, wymaga jednak dużych nakładów finansowych,
co w systemie samorządowym będzie być może lepiej zorganizowane, np. przez
przydział aparatu do mierzenia ciśnienia każdej rodzinie lub rodzinom obciążonym
dużym ryzykiem powikłań sercowo-naczyniowych.
Obecnie widzą to również młodzi, dzięki nowym
technikom komputeryzacji i wykorzystaniu internetu, który wprowadziliśmy
jako jedni z pierwszych w kraju (http://www.nadcisnienie.med.pl), a także
poprzez akcję uliczną pod hasłem Mierz ciśnienie raz w roku. W roku 1996
i 1997 około 300 studentów medycyny przebadało ponad milion osób. Uzyskane
dane dzięki nowym technikom potrafiliśmy zobiektywizować. Studenci ci,
to przyszli potencjalni edukatorzy tego zagadnienia. Jeżeli powstanie system
prewencji, który zapowiada minister Kornatowski, to można będzie ich doświadczenia
w pełni wykorzystać. Np. w Izraelu, całe szkolenie prewencyjne w szkołach
wykonują studenci medycyny za małą odpłatnością dokonywaną raz w roku.
U nas trzeba w zmieniającym się systemie służby zdrowia wypracować nowe
formy. Jednakże, niezależnie od tego, jak one będą się rozwijać, centralną
pozycję w lecznictwie, profilaktyce i diagnostyce takich chorób populacyjnych
jak nadciśnienie tętnicze zawsze zajmie lekarz pierwszego kontaktu, niezależnie
od tego, jak będzie się nazywał rejonowy, rodzinny itp.
prof. Barbara Krupa-Wojciechowska
dr med. Tomasz Zdrojewski

Wieści o możliwości wycięcia pęcherzyka żółciowego
przez małe otworki w powłokach jamy brzusznej dotarły do mnie na przełomie
lat 80. Wzbudziły one wówczas u mnie, podobnie jak u większości starszego
pokolenia chirurgów w całym świecie, niedowierzanie i wątpliwość w możliwość
bezpiecznego przeprowadzenia tej operacji, szczególnie u osób z zaawansowanymi
zmianami. Również fakt, że pierwszy zabieg wykonał ginekolog, jak również
całkowity brak w piśmiennictwie oceny wartości tej nowej metody w badaniach
randomizowanych, nie sprzyjał bezkrytycznej jej akceptacji.
Metoda natomiast szybko i z wielkim entuzjazmem
przyjęta została przez ośrodki pozaakademickie, które również i w Polsce
podjęły pierwsze próby leczenia w ten sposób chorych z kamicą żółciową.
Jeszcze w 1990 r. nie zdawałem sobie sprawy, że chirurgia światowa stoi
przed największym, od czasu wprowadzenia antyseptyki, aseptyki i antybiotyków,
wprost rewelacyjnym przeobrażeniem tradycyjnej techniki operacyjnej. Umożliwiła
ona, jak później się okazało, wykonywanie prawie wszystkich zabiegów w
obrębie jamy brzusznej, układu moczowego, klatki piersiowej i innych części
ciała. Głównie jednak technika ta znalazła zastosowanie w leczeniu chorych
z kamicą żółciową. Ograniczała ona później tradycyjny dostęp do pęcherzyka
żółciowego jedynie do wyjątkowych przypadków. Momentem przełomowym dla
mnie w doszukiwaniu się do coraz to nowych zastrzeżeń do tej metody, okazał
się wyjazd wraz z dr. Darkiem Zadrożnym do Warszawy w maju 1991 r. W pięknym
hotelu Mariott uczestniczyliśmy w konferencji poświęconej zaawansowanej
chirurgii laparoskopowej. Mieliśmy tam możliwość podziwiania obrazów satelitarnych
operacji na drogach żółciowych przekazywanych na żywo z USA, Francji i
Niemiec. Nie mieliśmy już potem żadnych wątpliwości, że musimy jak najszybciej
przystąpić do wprowadzenia tej metody również i w naszej Klinice. Aby zrealizować
to zadanie wiedzieliśmy dobrze, że należy zdobyć:
prof. Jerzy Dybicki

W dniu 3 grudnia 1997 r. w Operze Bałtyckiej Oddział
Gdański Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego obchodził 50-lecie swego istnienia.
Oddział Gdański PTP powstał jako pierwsze stowarzyszenie
naukowe lekarzy po wojnie na Wybrzeżu. Zebranie założycielskie, w którym
brało udział 11 osób, odbyło się w Sopocie, w lokalu Izby Lekarskiej. Pierwszym
przewodniczącym został dr Zbigniew Kajkowski, długoletni ordynator oddziału
dziecięcego Szpitala Miejskiego w Gdyni.
Obecnie Oddział Gdański PTP to jeden z najliczniejszych
oddziałów w Polsce - zrzeszający blisko 500 lekarzy. Oddział był organizatorem
trzech ogólnopolskich zjazdów pediatrów i licznych konferencji z udziałem
gości zagranicznych; prowadzi działalność szkoleniową dla pediatrów województw
gdańskiego i elbląskiego.
Sala opery, pięknie udekorowana kwiatami w kolorze
żółtym i szafirowym, z godłem Towarzystwa na honorowym miejscu, była w
tym dniu zapełniona pediatrami z Gdańska, Elbląga i zaproszonymi gośćmi.
Uroczystość zaszczycili swą obecnością: JM Rektor
prof. Zdzisław Wajda, Prorektor ds. nauki prof. Jerzy Krechniak, Dziekan
Wydziału Lekarskiego prof. Janusz Galiński, profesorowie: Barbara Śmiechowska,
Mirosława Narkiewicz, Bogusław Halikowski, Czesław Zychowicz, Czesław Stoba,
przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich, bp Zygmunt Pawłowicz, pani
Danuta Wałęsowa.
Otwarcia dokonała przewodnicząca prof. Maria
Korzon. Wszyscy dostojni goście, którzy zabierali głos, podkreślali zasługi
lekarzy pediatrów dla rozwoju opieki nad dzieckiem w regionie gdańskim
i składali życzenia dalszych sukcesów.
JM Rektor nawiązał w swym przemówieniu do Ogólnopolskiego
Zjazdu Pediatrów w Gdańsku w 1995 roku, organizowanego przez nasz Oddział.
Przewodnicząca Zarządu Głównego PTP podkreśliła, że Oddział Gdański nie
tylko jest jednym z pierwszych powstałych po wojnie oddziałów, ale również
jako pierwszy w Polsce podsumowuje swoją 50-letnią działalność.
Sylwetki kolejnych przewodniczących Oddziału
przedstawiła prof. Maria Korzon. Byli to: dr Zbigniew Kajkowski, profesorowie:
Henryk Brokman, Kazimierz Ereciński, Jan Raszek, Klementyna Świcowa, Maria
Kamińska. Krótki zarys historii Oddziału omówiła pisząca te słowa. Minutą
ciszy uczcili zebrani pamięć tych, którzy odeszli, którzy przyczynili się
do rozwoju pediatrii.
Były odznaczenia i nagrody dla długoletnich członków
Towarzystwa i członków Zarządu Oddziału w okresie 50 lat jego istnienia.
Listy gratulacyjne Ministra Zdrowia i Opieki Zdrowotnej otrzymały: prof.
Maria Kamińska, prof. Wacława Celińska, prof. Halina Foltyn-Gubrynowicz,
szczególnie zasłużone dla Oddziału Gdańskiego PTP i pediatrii gdańskiej,
wychowawcy i nauczyciele wielu pediatrów. Wręczono Złote i Srebrne Krzyże
Zasługi, Medale Wojewody Gdańskiego, Medale Tysiąclecia Gdańska, Dyplomy
Zarządu Głównego, Dyplomy Oddziału Gdańskiego oraz książki i kwiaty. W
imieniu nagrodzonych głos zabrała prof. Maria Kamińska, długoletnia przewodnicząca
Oddziału, pełniąca tę funkcję do przejścia na emeryturę. Było to wzruszające
wystąpienie, wspominające dawne czasy i ludzi, którzy odgruzowywali Gdańsk,
organizowali od nowa służbę zdrowia, w trudnych warunkach wykonywali pracę
zawodową.
W części naukowej wykład wygłosił prof. Bogusław
Halikowski na temat: Wpływ wolnych rodników tlenowych na mózg dziecka.
Spotkanie wielu pediatrów, często już nie wykonujących
zawodu, jego nastrój stworzyły okazję powrotu myślami do minionych lat,
które jawią się jako chmurne i dumne, wspaniałe, bo młode. Czas litościwy,
a może nastrój chwili, zatarł w pamięci wspomnienia mniej radosne, troski
i trudy dnia codziennego, powszedniego.
Spotkanie to potwierdza fakt, że Polskie Towarzystwo
Pediatryczne jest wielopokoleniowym zrzeszeniem ludzi, którym przyświeca
wspólny cel - praca dla dobra dzieci.
Wieczorem Zarząd Oddziału podejmował zaproszonych
gości w Sali Białej Ratusza Głównomiejskiego. Przy lampce wina wspomnienia
płynęły dalej.
dr Wiesława Bukowska
sekretarz Oddz. Gdańskiego PTP

Człowiek zawsze usprawiedliwi się przed sobą
samym...
Autor nieznany
Kiedy człowiek robi coś, czego się wstydzi,
zawsze twierdzi, że był to jego obowiązek.
G. B. Shaw (1856-1950)
Kłopotem świata jest to, że ludzie głupi zwykle
są zbyt pewni siebie,
a ludzie inteligentni mają zbyt wiele wątpliwości.
B. Russel (1872-1970)
Wyboru myśli dokonał: prof. Romuald Sztaba

Polskie Towarzystwo Diagnostyki Laboratoryjnej
Oddział Gdański
zaprasza na posiedzenie naukowo-szkoleniowe,
które odbędzie się 8 maja o godz. 10.00 w sali wykładowej Wojewódzkiego
Szpitala Zakaźnego, ul. Smoluchowskiego 18.
W programie:
Towarzystwo Internistów Polskich
Oddział Gdański
Polskie Towarzystwo Lekarskie Oddział Gdański
oraz Fournier Polska Sp. z o.o. zapraszają w dniu 15 maja o godz. 11.00
do sali im. L. Rydygiera w Akademii Medycznej w Gdańsku na konferencję
naukową pt.:
Wieloczynnikowa profilaktyka choroby niedokrwiennej
serca. Kluczowa rola leczenia zaburzeń gospodarki lipidowej.
Polskie Towarzystwo Pediatryczne
Oddział Gdański
zaprasza na zebranie naukowo-szkoleniowe w dniu
19 maja o godz. 11.15 do sali wykładowej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego
im. M. Kopernika w Gdańsku, ul. Nowe Ogrody 1/6. W programie:
Polskie Towarzystwo Immunologii
Doświadczalnej i Klinicznej Oddział Gdański
zawiadamia, że 26 maja o godz. 13.00 w sali wykładowej
Zakładu Anatomii Patologicznej AMG (budynek 24) odbędzie się zebranie naukowo-szkoleniowe.
W programie:

Na łamach prasy
Dzień mózgu
Dziś po raz pierwszy obchodzimy Europejski Dzień
Mózgu. Chcemy propagować wiedzę o mózgu i pokazać ludziom, jak ważne są
badania układu nerwowego - mówią uczeni ze Stowarzyszenia Dana.
Powstało ono 1992 r. w USA z inicjatywy noblisty
Jamesa Watsona. W styczniu 97 podobną organizację powołano w Europie.
Deklarację Europejskiego Stowarzyszenia na rzecz Mózgu Dana podpisało
60 wybitnych neurobiologów, neurologów i psychiatrów. Polskę reprezentuje
prof. Małgorzata Kossut z Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN w Warszawie.
Uczeni w ciągu dziesięciu lat pragną pogłębić wiedzę o rozwoju mózgu tak,
by możliwe było m.in. stworzenie nowych sposobów zapobiegania i leczenia
rozwojowych upośledzeń wzroku, słuchu, czytania, uczenia się. Prowadzone
badania mają zbliżyć nas do lepszego poznania chorób Parkinsona, Alzheimera,
Creutzfeldta-Jakoba.
FEA
Gazeta Wyborcza, 19.03.1998
Drżączka Parkinsona
[...] 181 lat temu James Parkinson opisał drżączkę
poraźną, nazwaną później na jego cześć chorobą Parkinsona, zaś dzień jego
urodzin - 11 kwietnia - królowa Elżbieta II ogłosiła światowym dniem chorych
na tę chorobę.
Choroba Parkinsona jest jedną z najczęściej spotykanych
chorób mózgu. Na tle innych chorób siejących spustoszenie w systemie nerwowym
człowieka (jak choćby często wymieniane ostatnio CJD) wydaje się, że obchodzi
się z chorym stosunkowo łaskawie: nie skraca życia, nie odbija się na sprawności
umysłowej, z reguły chorują na nią ludzie starsi. Średni wiek zachorowania
wynosi ok. 58 lat, choć u niektórych osób objawy pojawiają się już po 30.
roku życia, zaś u innych dopiero po 70.
Ludzi z łagodnymi objawami tej choroby większość
z nas mija codziennie na ulicy. Osoby z zaawansowanym parkinsonizmem widujemy
rzadko; choroba eliminuje je z czynnego życia. Tym bardziej przejmująca
mogła nam się wydać relacja z otwarcia Letnich Igrzysk Olimpijskich w Atlancie
w 1996 r. Muhammad Ali - były mistrz świata i złoty medalista z 1960 r.,
bokser, o którym mówiło się, że fruwa jak motyl i żądli jak pszczoła
- z trudnością zapalał znicz olimpijski pochodnią trzymaną w trzęsących
się rękach. Oprócz Alego na parkinsonizm cierpi w Stanach przeszło pół
miliona osób, w Polsce liczbę chorych ocenia się na 100 tys.
WAR, FEA
Gazeta Wyborcza, 10.04.1998
Rewolucja w genach
Rozmowa z prof. Anną Podhajską, lekarzem biotechnologiem
(współtwórczyni Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii AMG i UG, kierownik
Katedry Biotechnologii na tymże Wydziale)
[...] - Wspomniała pani, że genami można leczyć.
- Zaczyna się era terapii genowej. Jest to rzeczywiście
rewelacyjna metoda leczenia. Polega na tym, że po dokładnym zdiagnozowaniu
choroby - a każda choroba ma swoje źródło na poziomie DNA - możemy określić,
który gen jest chory i co mu dolega. Określiwszy to, będzie można leczyć
geny.
- Jak zaawansowane są te badania?
- Na razie w świecie przeprowadzane są próby
kliniczne, spektakularnych osiągnięć jeszcze nie ma. Jest za to wielka
motywacja do intensywnych badań - strach przed rakiem. Brak spektakularnych
sukcesów nie oznacza, że nie ma pozytywnych efektów. Przeciwnie - odnotowuje
się na przykład, że po terapii zanikają przerzuty w niektórych rodzajach
tkanek.
- Kiedy zatem możemy spodziewać się powszechnego
zastosowania tej terapii?
- W roku dwutysięcznym ma pojawić się podsumowanie
kilku tysięcy prób klinicznych i wówczas będziemy mogli dowiedzieć się
czegoś więcej. Niedawno opublikowano artykuł na temat nowych możliwości
leczenia choroby nowotworowej. Wiąże się to ściśle z przedłużaniem życia.
[...]
Rozmawiała: Alina Geniusz
Dziennik Bałtycki, 6.02.1998
Utytułowanych wykładowców brak
Szkoły wyższe. Do czołówki Trójmiastu daleko
W Trójmieście brakuje profesorów, a pod względem
studiujących na 1000 mieszkańców wyprzedzają nas zdecydowanie Poznań, Kraków
oraz Zielona Góra, Lublin, Opole i Kielce.
Pod względem liczby studentów Trójmiasto z nieco
ponad 40 tys. żaków kształcących się w 10 uczelniach jest ósmym ośrodkiem
akademickim w kraju. Trójmiasto nie ma jednak powodów do dumy. Jak wynika
z raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, w naszych uczelniach
brakuje utytułowanych wykładowców (mamy jeden z najniższych odsetków nauczycieli
akademickich z tytułem profesorskim w kraju). Niewielu studentów przypada
także na 1000 mieszkańców. Powyżej 100 studentów na 1000 mieszkańców jest
w Zielonej Górze, Lublinie, Poznaniu, Krakowie, Opolu i Kielcach. W Trójmieście
studiują tylko 52 osoby na 1000 mieszkańców.
Badacze potwierdzają, że trójmiejskie uczelnie
indywidualnie prezentują niski poziom nauczania. Wynika to m.in. z braków
lokalowych, braku pieniędzy na inwestycje oraz odpowiednio wykształconej
kadry, którą od pracy na uczelniach odstraszają niskie zarobki. Z drugiej
zaś strony zasoby kadrowe drenują uczelnie prywatne.
Tymczasem bez odpowiednio wykształconej kadry
woj. gdańskie nie może liczyć na poważne inwestycje. Z badań przeprowadzonych
przez IBnGR wynika bowiem, że dostęp do wykształconej kadry zawodowej jest
jednym z ważniejszych czynników decydujących o lokalizacji przedsiębiorstw.
[...]
Przemysław Rot
Gazeta Wyborcza, 10.04.1998
Brakuje miejsca i pieniędzy
Szkoły wyższe. Do czołówki Trójmiastu daleko
[...] Pieniędzy brakuje nie tylko na podwyżki
dla wykładowców, ale i na inne wydatki niezbędne do funkcjonowania uczelni.
Subwencja budżetowa na działalność dydaktyczną pokrywa średnio 3/4 wydatków
uczelni. Resztę pieniędzy trzeba zdobyć samemu. Dodatkowe środki na badania
naukowe i projekty badawcze uzyskiwane są w większości z Komitetu Badań
Naukowych. W 1996 roku uczelnie wyższe woj. gdańskiego uzyskały akceptację
i finansowanie łącznie 76 projektów badawczych na sumę 7 929 630 zł. Zarówno
pod względem liczby sfinansowanych przez KBN projektów, jak też ich łącznej
wartości, na pierwszym miejscu w Gdańskiem znalazła się Politechnika Gdańska.
Drugie miejsce przypadło Uniwersytetowi Gdańskiemu.
Pewną część uzyskiwanego finansowania stanowią
także opłaty za prace usługowe (badania na zlecenie). Źródłem dofinansowania
są też płatne studia zaoczne i kursy organizowane na terenie uczelni. [...]
Oprac. Przemysław Rot
Gazeta Wyborcza, 10.04.1998

W dniach 14-26 września 1997 roku, już po raz
trzeci, odbył się w Kwidzynie studencki obóz naukowo-rekreacyjny, zorganizowany
przez władze Akademii Medycznej przy współpracy z Urzędem Miasta w Kwidzynie.
Podobnie jak w latach ubiegłych jego uczestnikami było 10 studentów Wydziału
Lekarskiego i 10 studentów Oddziału Stomatologicznego. Do przedsięwzięcia
czynnie przyczynili się wiceburmistrz miasta mgr Leszek Czarnobaj oraz
ordynator oddziału chirurgicznego kwidzyńskiego szpitala dr Zdzisław Żywicki.
Ze strony Akademii Medycznej w zorganizowanie obozu zaangażowany był jego
twórca i opiekun od momentu jego powstania - dr hab. med. Janusz Jaśkiewicz.
Studenci Wydziału Lekarskiego pracowali w dwóch
zespołach pięcioosobowych. Każdym z zespołów kierował lekarz ortopeda.
Zgodnie z umową z Urzędem Miasta studenci pod okiem specjalistów mieli
przebadać uczniów klas pierwszych, trzecich i piątych wszystkich kwidzyńskich
szkół podstawowych. Celem badań było wykrywanie wad postawy. Dzieci, u
których wykryto wady, kierowano na gimnastykę korekcyjną, basen lub wypisywano
wkładki ortopedyczne. Badaniem objęto blisko 2500 dzieci. Wykryto ponad
1100 wad postawy, blisko 150 dzieci skierowano na basen i gimnastykę korekcyjną.
Badaniem objęto również dzieci, u których wykryto wady podczas obozów w
latach 1995 i 1996. Ta kontrola wykazała dużą korekcję wad postawy u dzieci,
które stosowały się do zaleceń ortopedów.
W grudniu 1997 roku zorganizowano poobozowe szkolenie
dla nauczycieli wychowania fizycznego, którzy mają prowadzić zajęcia korekcyjne
dla dzieci z wadami postawy. Szkolenie przeprowadzili ortopedzi - dr Tadeusz
Lewandowski i dr Andrzej Ziętek z Katedry i Kliniki Ortopedii AM w Gdańsku.
Do zadań studentów stomatologii należało lakowanie
zębów. W tym roku zalakowano około 500 zębów. Studentami stomatologii opiekowali
się dr Marta Gumkowska-Migas i dr Adam Wąsek z Katedry i Zakładu Stomatologii
Zachowawczej.
Miasto ze swej strony zapewniło bezpłatne zakwaterowanie,
wyżywienie i atrakcje w czasie wolnym. Tak więc uczestnicy obozu mogli
nieodpłatnie korzystać z basenu, sauny, siłowni, solarium (nieustannie
obleganego przez studentki) oraz kina. Z pewnością też wielką atrakcją
była możliwość pobierania darmowej nauki jazdy konnej, pod okiem instruktorki
pani Marty Głuchowskiej w Państwowej Stadninie Ogierów w Miłosnej, należącej
do państwa Zagorów. Miasto zafundowało studentom także wycieczkę do zamku
w Gniewie, w którym odbył się turniej walk rycerskich. Obóz zakończył się
pożegnalnym ogniskiem nad jeziorem.
Na koniec dziękuję wszystkim, którzy przyczynili
się do powstania tego obozu - mgr. L. Czarnobajowi i dr. Z. Żywickiemu
za wygospodarowanie środków na zorganizowanie obozu; dr. hab. J. Jaśkiewiczowi
i dr. D. Tomaszewskiemu za pomoc w przygotowaniu obozu, opiekę nad nim
oraz załatwianie wszelkich spraw bieżących wynikłych w czasie jego trwania;
prof. Stanisławowi Mazurkiewiczowi, kierownikowi Katedry i Kliniki Ortopedii
AMG za oddelegowanie na obóz swoich pracowników; dr. A. Ziętkowi i dr.
W. Ziółkowskiemu za opiekę nad studentami medycyny; dr M. Gumkowskiej-Migas
i dr. A. Wąskowi za opiekę nad studentami stomatologii oraz wszystkim jego
uczestnikom za niepowtarzalną atmosferę.
Do zobaczenia we wrześniu 1998 r.
Komendant
Maciej Biernacki

Studium Wychowania Fizycznego i Sportu oraz Klub
Uczelniany AZS Akademii Medycznej w Gdańsku informuje, że w dniach 27-29.03.1998
r. w Łodzi odbyły się Mistrzostwa Polski Akademii Medycznych w piłce siatkowej
kobiet. W imprezie startowało 9 zespołów reprezentujących uczelnie medyczne
z całej Polski. Nasz zespół zajął pierwsze miejsce wyprzedzając reprezentacje
Łodzi i Lublina. Skład zespołu: Anna Dymecka, Monika Kośmider, Ewa Lewandowska,
Emilia Maćkowiak, Izabela Misztak, Urszula Szuchnicka, Małgorzata Szuchnicka,
Magda Wierzbicka, Dominika Zagrodnik, Ewa Zajączkowska - kapitan, Katarzyna
Żak, Magda Żychlińska. Trenerem zwycięskiego zespołu jest mgr Anna Kubicka,
a współpracuje z zespołem mgr Tadeusz Olszewski.
W dniach 3-5.04.1998 r. podobna impreza odbyła
się w Lublinie, gdzie startowali mężczyźni. Nasz zespół zajął piąte miejsce
na 10 startujących drużyn. Zwyciężyła Akademia Medyczna z Lublina. Skład
naszego zespołu: Wojciech Gruszczyński, Tomasz Chabowski, Michał Nawrocki,
Marcin Paprocki, Piotr Perfikowski, Maciej Piotrowski, Leszek Sawicki,
Piotr Stoń - kapitan, Piotr Woźniak. Trenerem zespołu jest mgr Tadeusz
Olszewski.
mgr Aleksander Stankiewicz
kierownik Studium WFiS

Agnieszka Olszewska, moja szefowa z Samorządu
AMG, mówi - stary, byłeś w Warszawie na konferencji, to skleć parę słów
na ten temat. I ogarnął mnie strach! O czym tu, do licha, pisać! Ale jak
szef prosi, to chyba należy.
18-20 March 1998 Warsaw - International Conference
The portrait of a European student yesterday, today and tomorrow. Kupa
śmiechu, dobrej zabawy, jedzenia, różnych ciekawych ludzi z wielu zakątków
Europy i Polski.
Pełen luz, dobra muzyka - na bankiecie (chylę
czoła przed muzykami) oraz w klubie studenckim Proxima. Organizacja na
medal, warunki noclegowe OK. Szerokie spektrum tematów - od prywatnego
życia studenta do ubezpieczeń, prowadzenia stołówek akademickich, opłat
za akademiki, wymiany kulturalnej i współpracy pomiędzy studenckimi organizacjami
w różnych krajach. Czyli coś dla luzaka, coś dla wapniaka (takich było
na szczęście niewielu - bo sami studenci!).
Jaki morał z całej zabawy - ano taki, że my,
brać studencka, niewiele się od siebie różnimy - tu w Gdańsku, w Monachium,
czy w Bolonii. Mamy podobne poglądy na sprawy tolerancji, obraz przyszłej
Europy. Nie chcemy być szarą masą. Każdy z nas ma jakieś zainteresowania,
marzenia, jest indywidualistą. Każdy z nas manifestuje to we właściwy dla
siebie sposób, niekoniecznie przez łamanie ławek w parku, ale swoją niezależnością
(choćby odrobinkę), własnym zdaniem, spojrzeniem na świat.
Wnioski z konferencji również proste: szanujmy
siebie oraz innych - tych o odmiennej kulturze, wyglądzie, sposobie bycia
- uczmy się TOLERANCJI oraz... języków obcych.
A oto jak jedna z koleżanek próbowała określić
współczesnego studenta:
Student is:
- a little bit crazy,
- a little bit lazy,
- having fun all the time,
- scared before the exam.
I to tyle... cześć!
Szymon Góralski

W dniach 18-21.03.1998 r. odbył się VI Światowy
Kongres Endokrynologii Ginekologicznej. Uczestniczyło w nim blisko 600
osób. Grupa polska była drugą pod względem liczebności uczestników (78
osób), wśród których znajdowało się 14 samodzielnych pracowników nauki.
Miejscem obrad było umiejscowione na płaskowyżu na wysokości 1500 m n.p.m.
Centrum Kongresowe Le Regent, mogące pomieścić 2620 osób. Obrady odbywały
się równocześnie w 5 salach, w których aktywnie uczestniczyło czterech
ginekologów z II Kliniki Ginekologii i Położnictwa AMG. Z pięciu zgłoszonych
prac z II Kliniki Ginekologii i Położnictwa Komitet Naukowy zakwalifikował
trzy do prezentacji ustnej, dwie zostały przedstawione na sesji plakatowej.
Oprócz doznań naukowych, licznych spotkań ze
światowymi ekspertami z dziedziny endokrynologii, uczestniczenia w sesjach
plenarnych i satelitarnych, mogliśmy poznać zjazdowe tereny narciarskie
Crans-Montana, gdzie znajduje się 160 km tras zjazdowych, a przepustowość
wyciągów narciarskich wynosi 40 000 osób na godzinę. Najdłuższy zjazd z
lodowca Plaine Morte (3000 m n.p.m.), przy różnicy poziomów 1300 m, był
dla nas i naszych wyczynów narciarskich jedną z atrakcji alpejskich zjazdów.
Na zawsze pozostały nam w pamięci niepowtarzalne widoki skąpanych w śniegu
i słońcu stoków Alp.
prof. Janusz Emerich
