| ASCII | Część 1 GAZETY >> |
Spis treści - część 2
Konferencja Naukowa
Dorobek nauki i perspektywy
jej rozwoju w województwie pomorskim
Gdańsk, 9-10 czerwca 2000
roku
Organizatorzy:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe, Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, Urząd Miejski w Gdańsku, Pracownia Zegarów Wieżowych Muzeum Historii Miasta Gdańska (współorganizator programu artystycznego). Patronat nad konferencją objął wojewoda pomorski Tomasz Sowiński. Patronat medialny - TVG, Radio Gdańsk.
Oddział Gdański
zaprasza na zebranie naukowo-szkoleniowe, które odbędzie się 9 maja o godz. 12.15 w sali wykładowej nr 2 Wydziału Farmaceutycznego AMG, al. gen. J. Hallera 107.
Prof. Henk A. Claessens z Eindhoven University of Technology, Department of Chemical Engineering, Eindhoven (Holandia) wygłosi referat w języku angielskim Reversed-phase stationary phases in Capillary Electrochromatography; their chromatographic properties and applications.
Polskie Towarzystwo Neurologów Dziecięcych Oddział Regionalny w Gdańsku
oraz firma farmaceutyczna Aventis
zapraszają na posiedzenie naukowe, które odbędzie się 10 maja o godz. 12.00 w restauracji "Panorama" w Gdyni, ul. A. Mickiewicza 1/3 (na Kamiennej Górze). W programie:
1. Stymulacja nerwu błędnego w leczeniu padaczki - doc. dr hab. W. Koszewski, Klinika Neurochirurgii AM w Warszawie
2. Dyskusja
3. Sabril - teraźniejszość i przyszłość - lek. A. Zaorska, przedstawiciel firmy Aventis.
Polskie Towarzystwo Diagnostyki Laboratoryjnej Oddział Gdański
zaprasza na posiedzenie naukowo-szkoleniowe, które odbędzie się dnia 12 maja o godz. 10.00 w sali wykładowej Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego, ul. Smoluchowskiego 14, zgodnie z następującym porządkiem:
1. Autokanibalizm - prof. J. Rogulski, Zakład Analityki Klinicznej AMG
2. Firma Organon Teknika prezentuje bogatą ofertę aparaturowo-odczynnikową.
Oddziały Gdańskie
Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, Polskiego Towarzystwa Farmakologicznego, Polskiego Towarzystwa Fizjologicznego
zapraszają na wspólne zebranie naukowe, które odbędzie się 15 maja o godz. 13.15 w sali wykładowej im. Prof. Mozołowskiego, Zakłady Teoretyczne AMG, ul. Dębinki 1.
Doc. dr hab. farm. J. Krysiński wygłosi referat Przygotowanie leków cytostatycznych. Zagrożenia i nieprawidłowości.
Polskie Towarzystwo Pediatryczne Oddział Gdański
informuje, że posiedzenie naukowo-szkoleniowe odbędzie się w dniu 16 maja o godz. 11.15 w sali wykładowej Wojewódzkiego Szpitala im. M. Kopernika w Gdańsku przy ul. Nowe Ogrody 1-6. W programie:
1. Wrodzona niedoczynność tarczycy. Ocena badania przesiewowego w kierunku wrodzonej niedoczynności tarczycy prowadzonego od 1993 roku na terenie woj. pomorskiego - dr med. H. Kamińska, Klinika Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Endokrynologii AMG
2. Trudności diagnostyczne w rozpoznawaniu raka tarczycy u 8-letniego chłopca - dr med. M. Korpal-Szczyrska, Klinika Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Endokrynologii AMG
3. Firma farmaceutyczna.
Polskie Towarzystwo Ginekologiczne
Oddział Gdański
zawiadamia, że dnia 19 maja o godz. 10.00 w Instytucie Położnictwa i Chorób Kobiecych AMG, ul. Kliniczna 1a odbędzie się posiedzenie szkoleniowo-naukowe. W programie:
1. Nowe odkrycia w hormonalnej terapii zastępczej - prof. W. Baranowski, Akademia Medyczna we Wrocławiu
2. Wypadnięcie macicy spowodowane przez raka szyjki macicy - lek. H. Makarewicz, II Klinika Położnictwa i Ginekologii Instytutu Położnictwa i Chorób Kobiecych AMG
Polskie Towarzystwo Dermatologiczne
Oddział Morski w Gdańsku
zaprasza na zebranie naukowe, które odbędzie się 24 maja o godzinie 11.00 w Katedrze i Klinice Dermatologii AM w Gdańsku. W programie:
1. Terapia genowa chorób skóry - metody, nadzieje i realia - dr n. med. B. Nedoszytko, Klinika Dermatologii AMG
2. Sprawy organizacyjne.
Lekcja Kliniczna Instytutu Chorób Wewnętrznych
odbędzie się 24 maja o godz. 12.00 w sali im. S. Wszelakiego. Omawiane przypadki pochodzą z II Kliniki Chorób Serca Instytutu Kardiologii Akademii Medycznej w Gdańsku.
1. Zespół stymulatorowy - lek W. Krupa
2. Stymulacja dwuprzedsionkowa w zespole brady-tachy - dr med. E. Lewicka-Nowak.
Reformy, reformy
Od lata wiadomo,
że nasze reformy
Psują się i prują
nim dojdą do normy.
O wpuszczonych
Najpierw wpuścili obcy kapitał -
a następnie sami
Zostali - przez niego -
Puszczeni z torbami.
Krystyna Sylwestrzak: Fraszki na porażki (1986-1996). Gdańsk, 1998.
Jednym z pierwszych, młodych wówczas, adeptów chirurgii, któremu udało się po "przełomie październikowym" wyjechać na szkolenie na tzw. "zachód" był dr Maciej Majeranowski z b. III Kliniki Chirurgicznej. Odbywał on staż naukowo-szkoleniowy w słynnej wówczas klinice chirurgii naczyniowej prof. Fontaina we Francji. Trzeba dodać, że oprócz chirurgii interesowała go zawsze płeć piękna. Kiedy po powrocie koledzy zagadnęli go co sądzi o Francuzkach, odpowiedział, że nie miał czasu poczynić żadnych spostrzeżeń, bowiem był bardzo zaangażowany w życie kliniczne. Wtedy jeden z jego najbliższych przyjaciół tak to skomentował w programie okolicznościowym na imieninach prof. Kieturakisa:
- widocznie Kolega trafił omyłkowo do La Fontain'a - skoro raczy nas takimi bajeczkami...
* * *
Wśród pionierów naszej Uczelni godnym wspomnienia jest dr Władysław Czapliński, adiunkt (i faktycznie zastępca kierownika) II Kliniki Chorób Wewnętrznych prowadzonej przez prof. Stanisława Wszelakiego. Był on faktycznie pierwszym kardiologiem w Akademii. Zorganizował pracownię EKG i przedstawiał sobą niekwestionowany autorytet w ocenie tego badania. Później był twórcą Szpitala im. PCK w Gdyni-Redłowie, zorganizowanym w obiektach przekazanych na cele ochrony zdrowia przez władze wojskowe. Zdolności organizacyjne znajdowały jeszcze w jego przypadku dodatkowe oparcie w powiązaniach z ówczesnym premierem Józefem Cyrankiewiczem. Kiedy bowiem w latach wojny był jako więzień KZ Mauthausen zatrudniony w obozowej Krankenstube przyczynił się do uratowania przyszłego dostojnika zatrudniając go jako... pomocnika pisarza. Tę odpowiedzialną funkcję pełnił warszawski rodak, który zadał Cyrankiewiczowi (prawnikowi, kończącemu tuż przed wojną aplikację adwokacką) rzeczowe pytanie: umiesz pisać? To będziesz mi pomagał... Nic dziwnego, że dr Czapliński mógł liczyć na poparcie u szefa rządu PRL.
Dr Czaplińskiego cechowała elegancja w zachowaniu i ubiorze. Do kliniki przyjeżdżał taksówką, a jego obecność sygnalizowały zapachy dobrej kawy i zagranicznych papierosów. Czasy były jednak takie, że aby skutecznie działać lepiej było być "zrzeszonym". Opisane względy reprezentacyjne powodowały jednak, że na zebraniach partyjnych szeregowi przedstawiciele prawdziwego proletariatu szpitalnego nigdy nie ośmielili się tytułować go inaczej niż per pan towarzysz ...
Zebrał B.I.L.
Światowy Dzień Zdrowia przypada
7 kwietnia. W tym roku obchodzony był pod hasłem "Twoja bezpieczna krew ratuje
życie".
Na każde 10 tysięcy mieszkańców Pomorskiego przypada 21 lekarzy, pięciu stomatologów oraz 43 pielęgniarki. Województwo pomorskie dysponuje 34 szpitalami. Stopień dostępności do szpitali jest gorszy niż przeciętnie w kraju, ponieważ na jedno łóżko przypada 199 osób (średnio w kraju 184).
James Parkinson, angielski lekarz, który jako pierwszy opisał objawy choroby noszącej jego imię urodził się 11 kwietnia przed 245 laty. Od czterech lat dzień ten jest obchodzony jako Światowy Dzień Osób Dotkniętych Chorobą Parkinsona. W Polsce choruje około 40-60 tysięcy osób, a co roku przybywa kilka tysięcy chorych. W Trójmieście działa od 1999 r. Gdańskie Stowarzyszenie Chorych na Chorobę Parkinsona z siedzibą w Gdyni.
Wciąż za mało lekarzy rodzinnych - w Polsce brakuje około 11 tysięcy lekarzy rodzinnych. Na razie jest ich 5 tysięcy. W najbliższym czasie Bank Światowy rozpocznie udzielanie lekarzom rodzinnym kredytów w wysokości 70 tysięcy złotych przeznaczonych na zakup specjalistycznego wyposażenia gabinetów.
Czy lekarz może przyjąć prezent od pacjenta? Po wykonaniu usługi zdrowotnej lekarz może otrzymać od pacjenta jako wyraz jego wdzięczności dar, którego wartość i forma są zwyczajowo przyjęte - uchwalili lekarze w Wielkopolsce. Zapis tej treści znalazł się w Karcie praw lekarza niemal jednogłośnie przyjętej przez XIV Okręgowy Zjazd Lekarzy w Poznaniu.
Reformatorzy rozczarowani. Nie tak miało być. Reformę wprowadziliśmy za późno, przy braku akceptacji środowiska medycznego, przy fatalnym stanie finansowym szpitali, wadach merytorycznych ustawy - powiedziała Teresa Kamińska, szefowa Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych
SLD ma swój pomysł na reformę ochrony zdrowia. Dobrze jest być opozycją w Rzeczypospolitej 2000 - można obiecać wszystko, bo życie natychmiast nie zweryfikuje obietnic. W komentarzu Elżbieta Cichocka pisze, zdrowie nie jest ani lewicowe ani prawicowe. Żadna partia nie ma monopolu na mądrość i społeczną wrażliwość. Ale dotychczas każda zachowuje się tak jakby ją miała. Zamiast podejmować wspólny trud reformowania tej dziedziny, czyni sobie z niej przedmiot kampanii wyborczej. Nie igra się ze zdrowiem.
Na podstawie Gazety Wyborczej i Głosu Wybrzeża z 03. i 04. br.
opracowała dr Emilia Mierzejewska
...o życiu i ludziach
Jak długo człowiek może żyć swą miłością, swymi marzeniami i niepokojem twórczym, tak długo nie jest starym.
Igor Newerly, "Rozmowa w sadzie piątego sierpnia"
Żyć to walczyć. Pomyślność w życiu nie polega na braku wysiłków, niepowodzeń i tragedii, ale na dokonywaniu odpowiednich reakcji na nieustanne wyzwania ze strony środowiska.
R. Dubost, "Tyle człowieka ile zwierzęcia"
Po którejś tam dziesiątce lat nie zyskuje się już nowych przyjaciół, można tylko stracić starych. Czasem traci się ich dlatego, że zabiera ich śmierć, częściej dlatego, że zabiera ich życie. Na dobrą sprawę nie wiadomo, która strata jest boleśniejsza.
Mirosław Żuławski, "Pisane nocą"
Wyboru myśli dokonał prof. Romuald Sztaba
Czegóż ci aptekarze nie
potrafią!
To, że brać aptekarska jest zdolna - wiemy już od kilku stuleci. Mówią o tym zachowane dokumenty i różne inne przekazy pisane. W takim Gdańsku - na przykład - aptekarze trudnili się wypiekiem korzennego ciasta o wdzięcznej nazwie "krude". Z tego względu w swoim czasie (a był to początek XV wieku) nazywani byli nawet... "krudenerami" (dziś określenie "krudener" byłoby chyba synonimem słowa "cukiernik"?). No - ale - co się nie robi, aby tylko "interes" szedł! Jakie jednak w smaku było owo ciasto korzenne "krude" - bliżej nie wiadomo. W każdym bądź razie warto tu przytoczyć opinię Theodora Hirscha (połowa XIX w.), że pierniki toruńskie były o wiele smaczniejsze od wyrobów cukierniczych aptekarzy gdańskich (ciekawe, czyżby jakieś zachowało się do XIX wieku i Hirsch je próbował?).
Z kolei nieżyjący już doc. dr Henryk Pankiewicz przypomniał swego czasu, jak to dawni aptekarze trudnili się wyrobem smakowitych nalewek! I nie tylko wyrobem - także ich wyszynkiem! Jako że z handlowania tylko lekami nie utrzymaliby się - oni sami, jak i ich rodziny (a swoją drogą ciekawi mnie - co by na te praktyki dawnych aptekarzy - gdyby je dziś wprowadzono do aptek - powiedzieli inspektorzy Inspekcji Farmaceutycznej? Strach pomyśleć...).
Jedno wiem na pewno, że z tamtych odległych czasów została aptekarzom wyborna umiejętność sporządzania wspaniałych nalewek, różnych "benedyktynów", "cytrynówek", "wiśniówek", "miodników-krupników", nie mówiąc już o całej kolekcji win (bywało, że czasem potem... destylowanych!). Piłem, smakowałem... mniam, mniam!
Dodam tu jeszcze - w największym sekrecie - że owe omszałe (a jakże!) flasze znakowane były... trupimi główkami (sic!) dla odstraszenia potencjalnych, a niepowołanych... kiperów!
Wypunktowałem powyżej "duchowy" (czytaj: spirytusowy) aspekt zdolności wytwórczej aptekarzy. Ale żeby JEDEN aptekarz, tak sam, w pojedynkę, był zdolny doprowadzić do upadku... Pierwszą Rzeczpospolitą Szlachecką, to tu już przysłowiowa szczęka opada do kolan!
A ja nie łżę! Za Jarosławem Krawczykiem podaję (a ten za Joachimem Jerliczem, szlachcicem ruskim), jak to "Pan Stanisław Koniecpolski zmarł w majętności swojej w Brodach w kilka niedziel o ożenieniu, od konfortatywy, którą zażywał dla młodej żony, bo mu aptekarz (podkr. moje - A.D.) - na kilka był dał, co on razem zażył, i swego życia wiek dokonał".
My, stare pigularze, znamy się na "materii" i rozumiemy, że imć pan Stanisław Koniecpolski przedawkował "lekarstwo", które miało mu dać "męską moc" wobec poślubionej młodej żony. Widocznie asan nie dowierzał owemu praktykowi i całą porcję (właściwie kilka porcji) łomotnął sobie od razu. No i... szlag go trafił! Nie na darmo ów Jerlicz "lekarstwo" to konfortatywą nazywał, gdyż według niektórych słowników nazwa specyfiku wzmacniającego od łacińskiego słowa "fortis" się wywodzi. A "specyfik" ten - nie tyle serce pokrzepiać miał, ile "organ" męski w materiałach miłosnych niezwykle ważny!!!
Na koniec zasadne pytanie: a jakiż związek ma opisany incydent z upadkiem Pierwszej Rzeczypospolitej Szlacheckiej? Jak się za chwilkę okaże - ma!
Otóż tenże Stanisław Koniecpolski (ok. 1594-1646), początkowo (od r. 1618) hetman polny koronny, a w latach 1632-1646 hetman wielki, bijał skutecznie Tatarów, Turków i Szwedów (tych ostatnich w r. 1630 pod Trzcianą zbił na "kwaśne jabłko"). Trochę gorzej mu szło z Kozakami. Krawczyk twierdzi, że Koniecpolski był z nimi na remis. Jednakże w ostatecznej rozgrywce (pisze "meczu") z Chmielnickim stawiał mimo wszystko na Koniecpolskiego.
No cóż... po drodze życia wielkiemu hetmanowi (w końcu znów nie tak staremu, bagatela... 52 lata) nawinęła się młoda i powabna podwika, która skutecznie... zawróciła w głowie. A że - najwidoczniej - hetman nie za bardzo pewny był swojej "męskości", wolał się zabezpieczyć odpowiednim "lekarstwem wzmacniającym" otrzymanym od bliżej nieznanego aptekarza. No i wyzionął ducha. A Rzeczpospolita straciła bitnego wodza, który - gdyby żył - być może nie dopuściłby do... oblężenia Zbaraża i wielu innych klęsk, zwłaszcza zaś tej pod Batohem (mimo wcześniejszego zwycięstwa pod Beresteczkiem) na początku czerwca 1652 roku w bitwie z Kozakami i Tatarami Bohdana Chmielnickiego. Dowodzący wówczas wojskami polskimi ówczesny hetman Marcin Kalinowski (ok. 1605-1652) poniósł sromotną klęskę, sam ginąc!
Można tu "gdybać"... co by było gdyby żył Stanisław Koniecpolski? Czy doszłoby do tak haniebnej klęski pod Batohem?
Cisnące pytania prawdopodobnie pozostaną bez odpowiedzi. Łącznie z tą, czy pewien aptekarz - chcąc "wygodzić" staruszkowi - nie zaszkodził Polsce? Bo ta - zmęczona w końcu "potopem" kolejnych wojen poczęła się zwolna chylić do upadku, aż upadła zupełnie. Na całe 123 lata!
Ach! Gdyby nie ten aptekarz...
dr n. farm. Aleksander Drygas
dr hab. med. Piotr Lass - kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej Instytutu Radiologii i Radioterapii od dnia 28.03.2000 r. do dnia 29.03.2003 r.
Na stanowisko profesora nadzwyczajnego awansował:
dr hab. n. med. Józef Zienkiewicz
Na stanowisko adiunkta awansowali:
dr farm. Krzysztof Cal
dr farm. Krystyna Pieńkowska
Stopień doktora nauk medycznych otrzymał:
dr med. Mariusz Treder
Jublileusz długoletniej pracy w AMG obchodzili:
40 lat
Jan Młynarski
25 lat
dr farm. Jan Halkiewicz
Elżbieta Janowska
dr n. med. Gabriela Nagel-Starczynowska
dr med. Lucyna Weyna
20 lat
dr med. Elżbieta Adamkiewicz-Drożyńska
Na emeryturę przeszła
Urszula Sołdek
Z Uczelni odszedł
dr med. Maciej Jankowski
35 lat
lek. stom. Irena Cichecka
Elżbieta Działyńska
Maria Iwulska
Helena Krajewska
Bożena Szymbor
30 lat
Emilia Deli
Elżbieta Orłowska
25 lat
Elżbieta Chmielewska
Janina Filipek
lek. Elżbieta Goszczyńska-Matysiak
Maria Klejna
Henryka Rutkowska
20 lat
Urszula Baldowska
Alicja Formela
Renata Giza
Grażyna Kamińska
Elżbieta Kłosiewicz
Mirosława Lisiecka
Małgorzata Szatkowska
Małgorzata Wera
Dorota Budźko
Znajdujący się na targowisku punkt apteczny nie może mieć więcej niż dwadzieścia metrów kwadratowych. Trzy regały przy ścianach boksu mieszczą preparaty witaminowe, opatrunki, kosmetyki. By wykorzystać miejsce na ustawionym pośrodku i zajmującym większą część powierzchni kontuarze zamocowano półki. Zrobiono to na zewnątrz, zupełnie niezależnie od szafek kryjących lekarstwa w środku kontuaru. Na półkach dostrzec można artykuły zgoła obce asortymentowi aptecznemu, np. baterie. Nie dziwi to jednak gdy dokładnie "rozszyfrujemy" oznaczenia dwóch tablic informacyjnych.
Pierwsza, choć mniejsza, jest lepiej widoczna z daleka bo zainstalowano ją prostopadle do pasażu, przy którym znajdują się boksy. Na ciemnozielonym tle widnieje skomponowany z pięciu kwadratów krzyż genewski i wspominany już wcześniej napis lekarstwa - kusuri. Podobne oznakowanie spotyka się często w aptekach japońskich. Słowo kusuri przedstawiono w hiraganie - powstałym z uproszczenia znaków chińskich zapisie sylabicznym. Delikatne symbole hiragany stosowane były dawniej głównie przez kobiety, dziś są używane do pisowni słów japońskich i partykuł. Hiragana to tylko jeden z czterech sposobów zapisu języka japońskiego. Przyjrzyjmy się pozostałym trzem, wszystkie bowiem spotkać można na szyldach placówek aptecznych.
Katakana, zapis sylabiczny różniący się od hiragany bardziej surową formą znaków, przewidziana jest dla słów obcych, zapożyczonych lub wyróżnionych. Katakaną napisać można nazwę własną apteki oraz dodać doraggu (z ang. drug), co sugeruje, że placówka ma też charakter drogerii.
Uważa się obecnie, że zapisy sylabiczne wypierają stopniowo zaadaptowane przez Japończyków chińskie znaki kanji. Do dziś jednak symbol apteki w kanji funkcjonuje powszechnie i nic nie wskazuje na to by miał zniknąć.
Niejednokrotnie spotyka się na zewnątrz aptek "przyjazne" przybyszom napisy w alfabecie łacińskim. Zapis taki, zwany roomaji, stosuje się przede wszystkim do akronimów i wyrazów obcych; angielskie pharmacy czy drug mieszczą się w tej kategorii.
Wracając do tablic informacyjnych - druga z nich, równoległa do pasażu, jest czytelna z bliska. Obok kusuri można przeczytać doraggu, co już tłumaczy obecność baterii na półkach...
Obie tablice informacyjne są podświetlanymi kasetonami; nic dziwnego, ludzie pracujący na hali korzystają głównie z oświetlenia elektrycznego. Światło słoneczne dociera do stanowisk położonych na skraju hali tylko przy otwartych roletach. Podobne kasetony lub podświetlane odsuniętymi od muru lampami halogenowymi napisy naścienne towarzyszą często wejściom do aptek w całej Japonii.
Informacja o znajdującym się na targu stanowisku aptecznym widnieje nie tylko
na kasetonach bezpośrednio obok. Ujęto ją również na dotyczącej całego targowiska głównej tablicy informacyjnej. Podobnie jest w przypadku, gdy aptekę ulokowano w pasażu lub centrum handlowym - wówczas informację o niej można zawsze znaleźć na głównej tablicy informacyjnej pasażu.
Wspomniany już drugi kaseton informacyjny kryje za sobą roletę. Po skończonej pracy aptekarz nie musi, jak sprzedawcy owoców morza czy warzyw, "wyprowadzać się" z hali z towarem, za jaki odpowiada. Wystarczy, że schowa do środka tak często eksponowane przed aptekami stojaki z towarem i opuści roletę by znów ją podnieść kolejnego dnia targowego.
MIEJSKI STANDARD
Przechadzki bocznymi ulicami miast i miasteczek japońskich dostarczają, ciągle nowych wrażeń. Widzę przeważnie skromne, niskie (zważywszy na tektoniczne uwarunkowania terenu) domki. Często są stare - ciemne, drewniane, pokryte onigawara czyli fantazyjnie zdobioną dachówką, otoczone skąpymi ogródkami wypielęgnowanej zieleni. Nad bramami tradycyjne kadomatsu - sosny rozkładają swoje konary. Są też i bardziej nowoczesne budynki, czasem nawet wielorodzinne; już murowane ale dalej skromne i w stonowanych kolorach. W wąskich uliczkach sąsiedzi nie mogą uciec od siebie daleko, a każdy wolny kawałeczek ziemi jest natychmiast wykorzystywany, na przykład na miejsca do parkowania samochodów. Popularność rowerów przerasta moje najśmielsze oczekiwania - wszak to tutaj najbardziej ekonomiczny i dogodny środek lokomocji, a zaparkować go po skończonej pracy można nawet wewnątrz kawiarenki czy sklepiku... Obraz uliczek urozmaicają hojnie obdarzane ofiarami dla bóstw przydrożne kapliczki, nagminnie i z wielką pieczołowitością hodowane w doniczkach kwiaty i bonsai, sąsiadujące z nimi klatki z ptakami, wszędobylskie, kolorowe dystrybutory napojów w puszkach, przykrywane na noc kocykiem samochody, wietrząca się z wilgoci klimatu wysp w oknach za dnia pościel, teraz zmotoryzowani i obwieszczający swoje przybycie trąbieniem, obnośni handlarze tofu.
Odkrywam kolejną z uliczek, wszystko wygląda tu podobnie choć... jest jeszcze coś innego - pomarańczowa figurka słonia. Znajduję się przed wejściem do małej apteki.
Apteki ogólnodostępne dla ludności przy głównych ulicach na ogół większe, przy bocznych - proporcjonalnie mniejsze, tworzą w miastach równomiernie rozłożoną sieć. Podobnie jak i na zakłady fotograficzne (a Japończycy wiodą prym nie tylko w przemyśle fotograficznym, ale i w upodobaniu do robienia zdjęć), tak i na apteki naprawdę trudno w mieście nie trafić. Oznakowane są w widoczny sposób dowolnymi kombinacjami zapisów języka japońskiego. Często ozdabia je krzyż genewski lub własne logo. Na zewnątrz zobaczyć można kolorowe plakaty i napisy reklamowe oraz maskotki w postaci żab, słoni czy królików. Podobnie jak przed sklepami tak i przed aptekami część towarów eksponowana jest na stojakach. Nie trzeba ich kurczowo pilnować, tak zresztą jak i asortymentu na regałach wewnątrz, pozostawionego wyborowi pacjentów-klientów. Dzieje się tak dlatego, że - po pierwsze - w Japonii, mimo ostatnio nasilającego się niezadowolenia obywateli z rzekomo pogarszającej się sytuacji, panuje porządek, a po drugie - specyficzna mentalność i poczucie honoru Japończyków nie zagrażają wyeksponowanym towarom. Bardzo często przy wejściu do aptek, sklepów czy restauracji, poza eksponowanymi na stojakach towarami zobaczyć można kosze z parasolami. Te parasole porzucone z reguły wcześniej przez prawowitych właścicieli to własność publiczna. Przy niepogodzie każdemu wolno z takiego parasola skorzystać, a zdeponować go potem można także przy innej placówce. Gorzej "poczęstować" się parasolem pozostawionym chwilowo przez pacjenta bawiącego wewnątrz apteki, biorąc go również za własność publiczną...
Po sforsowaniu wejścia (co nie jest zadaniem trudnym - nawet najmniejsze apteki bowiem wyposażone są w sterowane fotokomórką drzwi) pozostaje podjęcie decyzji: samoobsługa i wybór potrzebnych towarów z półek na własną rękę lub konsultacja z farmaceutą i powierzenie mu realizacji zapotrzebowania na leki z grupy silnie działających. W małych aptekach spełnienie obu zadań nie jest skomplikowane; pacjent i tak nie ma wielkich możliwości manewru, najwyżej dwa kroki w jedną lub w drugą stronę. W większych aptekach aby zrealizować receptę trzeba najpierw "przedrzeć" się przez obszar samoobsługowy na tyły pomieszczenia i tam znaleźć farmaceutę. Możliwe, że ten jest oddzielony od części samoobsługowej i króluje w małym, skromnym pomieszczeniu wśród szuflad z lekami, podczas gdy jego koledzy - niekoniecznie farmaceuci i niekoniecznie w białych fartuchach, sprawują dozór nad pulsującą kolorami częścią samoobsługową. W białej bluzie lub fartuchu, z identyfikatorem i długopisem w kieszonce, bliski naszemu stereotypowi japoński farmaceuta jest w dwójnasób przyjaźnie nastawiony w stosunku do pacjenta, tak ze względów etycznych, jak i patriotycznych, wszak grzeczność jest cechą narodową. Coraz rzadziej używa soroban - ciągle popularnego w Japonii liczydła. Pracować może w każdy dzień tygodnia, również w sobotę i niedzielę, kiedy to sklepy otwierają swoje podwoje dla licznej grupy pracujących, którym obowiązki nie pozwolą zrobić zakupów w tygodniu.
MAŁA CZĘŚĆ CAŁOŚCI - APTEKI PRZY "DRZWIACH OTWARTYCH"
Jestem w wielopoziomowym domu towarowym i choć to jeden z większych sklepów wielkiej aglomeracji wcale nie widzę aby wokoło było "więcej" miejsca. Nieprzeliczone rzesze ludzi dokonują zakupów, kończą je lub mają je za chwilę zacząć. Koniec grudnia przynosi bowiem bardzo gorączkowe przygotowania do podniosłego święta japońskiego - Nowego Roku i Shoogatsu - obchodów pierwszych dni stycznia. Instynktownie, mając dobro własne na względzie, próbuję ewakuować się z "pola rażenia" reklamy. Odpowiedzialni za nią, rozstawieni w niedużej odległości kucharze i sprzedawcy zachwalają jednocześnie swoje wiktuały przy pomocy urządzeń nagłaśniających. Podążam w stronę umieszczonego na tej kondygnacji "kącika zdrowia". Większość klientów myśli o tradycyjnych świątecznych zakupach a nie o pielęgnacji zdrowia; mam więc nadzieję na ucieczkę od tłumu. Trochę ogłuszona i potargana docieram na ubocze. Nie myliłam się, w porównaniu z działem spożywczym trafiam wprost na oazę spokoju. Jestem zadowolona z tej pustki i jednocześnie dziwię się Japończykom - czy nie lepiej przyjść tu najpierw po stopery do uszu, a dopiero potem tak wyekwipowanym ruszyć w stronę kakofonii ku świątecznym przygotowaniom? Mijam stoisko ze "zdrową" żywnością, pijalnię świeżych soków owocowych, kontuar sprzedaży witaminizowanych lodów. Przy stoliczkach pusto - wszyscy robią zakupy. Docieram do części aptecznej, wchodzę pomiędzy regały. Nie sięgam jednak po stopery; znużonej może bezruchem, oczekującej za kontuarem farmaceutce podaję szampon. Patrzy ciekawie, nie co dzień widać, nawet jeśli jest to duży sklep, pojawia się tu nie-skośnooka twarz. Uśmiechamy się do siebie, nawiązujemy rozmowę. Odpowiadając na znaki zapytania w oczach mojej rozmówczyni tłumaczę co tu robię. Po chwili dołącza do nas kolejna, przybyła z zaplecza osoba; cieszę się bo i ja mam wiele pytań...
Obdarzona na pożegnanie cukierkami przeciwko bólowi gardła (przecież to pora zimowa i może mnie ten dyskomfort spotkać) w reklamowym opakowaniu, wymykam się bocznym wyjściem; nie kupiłam przecież stoperów...
W dniach 8-9 kwietnia 2000 roku w Poznaniu odbyły się Mistrzostwa Polski Akademii Medycznych w Tenisie Stołowym.
Nasza żeńska reprezentacja w składzie: Anna Majewska, Małgorzata Pietrzykowska, Alicja Warzocha spisała się bardzo dobrze zdobywając tytuł wicemistrzyń Polski. W turnieju indywidualnym Anna Majewska zajęła IV miejsce.
Męska reprezentacja w składzie: Dariusz Durma, Ernest Kowalczyk, Przemysław Szcześniak zajęła V miejsce.
Trenerem był niżej podpisany.
mgr Jan Stankiewicz
W dniach 14 i
15 kwietnia br. na basenie Politechniki Gdańskiej odbyły się XX Mistrzostwa
Polski Uczelni Medycznych. Na zaproszenie Klubu Uczelnianego AMG do Trójmiasta
przyjechało aż dziewięć ekip reprezentujących Białystok, Bydgoszcz, Kraków,
Lublin, Łódź, Poznań, Szczecin, Warszawę i Wrocław; taka frekwencja jest dużym
sukcesem organizatorów. Młodych medyków przywitał prof. Andrzej Rynkiewicz,
prorektor ds. dydaktyki Akademii Medycznej w Gdańsku i tym samym oficjalnie
otworzył zawody.
Pierwszego dnia uzyskano następujace rezultaty:
50 m w stylu dowolnym kobiet: 1. Katarzyna Tyburczyk (Łódź) 0:28,93 ... 5. Joanna Lakomy (AMG) 0:34,56 6. Katarzyna Orzechowska (AMG) 0:34,88;
50 m w stylu dowolnym dowolnym mężczyzn: 1. Radosław Okrutny (Warszawa) 0:25,28 ... 8. Krzysztof Czuraj (AMG) 0:28,24... 14. Wojtek Pulka (AMG) 0:30,20;
100 m w stylu klasycznym kobiet: 1. Małgorzata Rzepecka (Wrocław) 1:28,78 ... 4. Dorota Lankiewicz (AMG) 1:36,66 ... 9. Maja Szaduro (AMG) 1:39,40;
100 m w stylu klasycznym mężczyzn: 1.Wojmir Ziętkowiak (Poznań) 1:13,22 ... 6. Aleksander Panow (AMG) 1:23,91... 8. Tomasz Wawrzyniak (AMG) 1:26,29;
50 m motylkowym K: 1. Agata Antczak (Łódź) 0:32,79 ... 7. Ania Jaźwińska (AMG) 0:41,46 ... 14. Maja Szaduro (AMG) 0:47,28;
50 m w stylu motylkowym mężczyzn: 1. Piotr Buczko (Białystok) 0:27,37 ... 10. Michał Meszka (AMG) 0:33,33 ... 15.Łukasz Repich (AMG) 0:35.34;
100 m w stylu zmiennym kobiet: 1. Agata Antczak (Łódź) 1:14,95 ... 12. Elena Szumskaja (AMG) 1:30,70 ... 15. Małgorzata Wróbel (AMG) 1:33,98;
100 m w stylu zmiennym mężczyzn: 1. Piotr Buczko (Białystok) 1:03,40 ... 5. Patryk Jancewicz (AMG) 1:13,41 ... 8. Tomasz Polec (AMG) 1:15,76;
4x50 m w stylu dowolnym kobiet: 1. AM Warszawa 2:15,52 2. AM Gdańsk (J. Lakomy, E. Szumskaja, A. Jaźwińska, K. Orzechowska) 2:18,59 3. AM Wrocław 2:27,11;
4x50 m w stylu dowolnym mężczyzn: 1.AM Warszawa 1:48,91 2. AM Poznań 1:51,24 3. AM Białystok 1:53,26 4. AM Gdańsk (K. Czuraj, W. Pulka, M. Meszka, P. Jancewicz) 1:55,29.
W drugim dniu zawodów rozegrano tylko cztery konkurencje, w których osiagnięto następujące wyniki:
100 m w stylu dowolnym kobiet: 1. Katarzyna Tyburczyk (Łódź) 1:04,82 ... 6. Katarzyna Orzechowska (AMG) 1:19,58 7. Ania Jaźwińska (AMG) 1:20,08;
100 m w stylu dowolnym mężczyzn: 1. Michał Gawroński (Poznań) 0:59,68 ... 7. Krzysztof Czuraj (AMG) 1:04,39 ... 12. Michał Meszka (AMG) 1:09,30;
50 m w stylu klasycznym kobiet: 1.Katarzyna Kocańda (Kraków) 0:41,25 2. Elena Szumskaja (Gdańsk) 0:42,44 3. Dorota Lankiewicz (Gdańsk) 0:43,30;
50 m klasycznym mężczyzn: 1. Wojmir Ziętkowiak (Poznań) 0:32,83 ... 7. Aleksander Panow (AMG) 0:38,06 ... 13. Robert Szymczak (AMG) 0:40,14;
100 m w stylu grzbietowym kobiet: 1. Magda Antonijczuk (Wrocław) 1:16,67 ... 4. Małgorzata Wróbel (AMG) 1:30,88 ... 13. Marta Szymkiewicz (AMG) 1:48,66;
100 m w stylu grzbietowym mężczyzn: 1. Krzysztof Grzegorzewicz (Poznań) 1:08,91 ... 3. Patryk Jancewicz (AMG) 1:12,84;
4x50 m w stylu zmiennym kobiet: 1. AM Wrocław 2:22,58 2. AM Łódź 2:24,25 3. AM Poznań 2:40,63 ... 5. AM Gdańsk (M. Wróbel, D. Lankiewicz, M. Szaduro, A. Ludwichowska) 2:47,36;
4x50 m w stylu zmiennym mężczyzn: 1. AM Poznań 2:00,54 2. AM Wrocław 2:05,18 3. CMUJ Kraków 2:13,98 4. AM Gdańsk (T. Polec, A. Panow, Ł. Repich, R. Szymczak) 2:16,58.
W sobotę zawody obserwowali gdańscy pływacy: Alicja Pęczak i Marek Krawczyk, którzy zdobyli dla Polski wiele medali. Tym razem nasi olimpijczycy nie startowali, lecz dekorowali zwycięzców w konkurencji 50 m stylem klasycznym.
Najlepszą zawodniczką mistrzostw okazała się Katarzyna Tyburczyk z Łodzi, zaś najlepszym pływakiem został Piotr Buczko z Białegostoku. Drużynowo wygrała kobieca reprezentacja z Wrocławia oraz męska z Poznania. Reprezentacja naszej Uczelni zajęła drużynowo czwarte miejsce.
Wspaniała atmosfera sprawiła, że publiczność na trybunach, zawodnicy i trenerzy bardzo miło spędzili czas. Chociaż podczas mistrzostw rozgrywano po kilka wyścigów w każdej konkurencji, to jednak dzięki sprawnej pracy sędziów oraz komisji organizacyjnej zawody przebiegały bez opóźnień.
W imieniu wszystkich startujacych oraz swoim własnym chciałabym podziękować kolegom i koleżankom z sekcji pływackiej AMG, którzy mimo że sami nie pływali, pomagali zorganizować zawody i co najważniejsze - wspomagali nas dzielnie dopingiem. To sprawiło, że większość zawodników AMG poprawiła swoje rekordy życiowe. Można zauważyć, że w porównaniu do poprzednich MP w Białymstoku poziom konkurencji wyraźnie się podniósł.
Zawody odbyły się dzięki wsparciu sponsorów, którzy ufundowali nagrody dla zwycięzców. Sponsorami byli: Cefarm Gdańsk, Pharmag Gdańsk, Trefl Sopot, Apteka Panax Gdynia, Polpharma Starogard Gdański, Prezydent Miasta Gdańska, Przedsiębiorstwo "Sword". Firmy P&J Sport z Tczewa, Serigraf-Service z Gdańska oraz Apollo z Gdyni podarowały koszulki reprezentacji AMG i ekipie technicznej.
Ania Jaźwińska
Gdańskie Towarzystwo Naukowe, Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, Urząd Miejski w Gdańsku, Pracownia Zegarów Wieżowych Muzeum Historii Miasta Gdańska (współorganizator programu artystycznego). Patronat nad konferencją objął wojewoda pomorski Tomasz Sowiński. Patronat medialny - TVG, Radio Gdańsk.
| Program: | |
9 czerwca 2000 r. (piątek) Dwór Artusa w Gdańsku, ul. Długi Targ 44 | |
| 9.00-10.00: | Powitanie gości przez przewodniczącego Komitetu Organizacyjnego
Janusza Rachonia Wystąpienia: marszałka województwa pomorskiego Jana Zarębskiego, wojewody pomorskiego Tomasza Sowińskiego, prezydenta miasta Gdańska Pawła Adamowicza, przewodniczącego Rady Rektorów Pomorza Aleksandra Kołodziejczyka, prezesa Polskiej Akademii Nauk Mirosława Mossakowskiego, ministra nauki, przewodniczącego Komitetu Badań Naukowych Andrzeja Wiszniewskiego, ministra edukacji narodowej Mirosława Handkego |
| 10.00 | Wystąpienie prezesa GTN Jana Drwala |
| 10.30-11.00 | Przerwa |
| 11.00-13.30: | >Nauki społeczne i humanistyczne - Edmund Kizik Nauki biologiczne i medyczne - Marek Grzybiak Nauki matematyczno-fizyczno-chemiczne - Jerzy Błażejowski Nauki techniczne - Eustachy S. Burka Nauki o Ziemi - Halina Piekarek-Jankowska |
| 13.30-15:00 | Przerwa |
Sesja Wydziału I Nauk Społecznych i Humanistycznych Biała Sala Ratusza Głównego Miasta Gdańska, ul. Długa 47, 15.00-18.00, przewodniczący Andrzej Romanow | |
| 15.10 | Francuska placówka konsularna w Gdańsku w XVIII wieku - Edmund Cieślak |
| 15.40 | Handel polsko-szwedzki w okresie "potopu" - Jerzy Trzoska |
| 17.00 | Handel morski Elbląga w latach 1772-1815 - Andrzej Groth |
| 17.30 | Pomorze Nadwiślańskie w polskiej myśli politycznej schyłku XIX i początku XX wieku - Marian Mroczko |
Sesja Wydziału II Nauk Biologicznych i Medycznych "Biologia i medycyna dla regionu", Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku, ul. Ołowianka 9-13, 15.00-18.00, przewodniczący Jacek Bigda | |
| 15.00 | Wykorzystanie biotechnologii w ochronie roślin - Ewa
Łojkowska Prewencja i edukacja chorych w zakresie nadciśnienia i cukrzycy w województwie pomorskim na przykładzie Sopotu i Kartuz - Barbara Krupa-Wojciechowska, Krzysztof Narkiewicz, Tomasz Zdrojewski Nowa metoda wykrywania zanieczyszczeń wody morskiej - Agata Czyż | >
| 16.00 | Sesja posterowa "Dorobek i perspektywy rozwoju nauk biologicznych i medycznych" |
| 17.00 | Transplantologia w medycynie przyszłości - Bolesław Rutkowski Rola farmacji gdańskiej w działaniach na rzecz ochrony zdrowia - Jadwiga Renata Ochocka Medycyna morska i tropikalna na Pomorzu - Wiesław Renke |
Sesja Wydziału III Nauk Matematyczno-Fizyczno-Chemicznych "Co możemy zrobić dla środowiska w naszym regionie - Forum młodych", Dwór Artusa w Gdańsku, ul. Długi Targ 44, 15.00-18.00, przewodniczące: Krystyna Mędrzycka, Irena Bojanowska | |
| 15.00 | Stan zanieczyszczenia wód opadowych i spływnych na terenie Trójmiasta - Żaneta Polkowska |
| 15.30 | Jakość wód powierzchniowych i wgłębnych podawa nych mieszkańcom Gdańska - Dorota Rogowska, Krzysztof Brodziński, Agnieszka Chojnacka, Irena Bojanowska |
| 15.40 | Ocena odpływu zanieczyszczeń do Zatoki Gdańskiej - Mirosława Sosnowska |
| 15.50 | Pluton 238Pu i 239+240Pu w Morzu Bałtyckim - Dagmara I. Strumińska, Bogdan Skwarzec |
| 16.00 | Związki butylocyny w środowisku wodnym Wybrzeża Gdańskiego - Jerzy Falandysz, Andrzej Brzostowski |
| 16.10 | Rtęć w jadalnych gatunkach ryb w Zalewie Wiślanym i Zatoce Gdańskiej - Adrianna Chwir, Jerzy Falandysz |
| 16.20 | Problematyka ochrony środowiska (ze szczególnym uwzględnieniem chemii środowiska) w nauczaniu chemii w szkołach średnich regionu - Anna Florek |
| 16.30 | Sesja plakatowa i dyskusja |
| 17.10 | Możliwość przyrodniczego wykorzystania osadów ściekowych z miejskich oczyszczalni ścieków na terenie północnej Polski - Ewa M. Siedlecka, Andrzej Sudenis, Krzysztof Turko |
| 17.20 | Minimalizacja ilości powstających osadów ściekowych dzięki izolacji substancji pokarmowych na adsorbentach mineralno-organicznych - Renata Tomczak-Wandzel, Agnieszka Wasiak, Krystyna Mędrzycka |
| 17.30 | Otrzymywanie pigmentów z pozostałości po spaleniu osadów ściekowych - Marek Dąbek, Jan Hupka |
| 17.40 | Badania nad wykorzystaniem TiO2 do likwidacji cienkich filmów olejowych na powierzchni wody - Marcin Kosiński, Jerzy Rzechuła |
| 17.50 | Przeciwdziałanie zagrożeniom chemicznym środowiska morskiego - Magda Bogalecka, Monika Lewandowska, Jarosław Mika, Łukasz Stachowiak |
| 18.00 | Opracowanie wniosków przez uczestników FORUM |
| 18.15 | Odczytanie wniosków i zamknięcie obrad |
Sesja Wydziału IV Nauk Technicznych Czerwona Sala Ratusza Głównego Miasta Gdańska, ul. Długa 47, 15.00-18.00, przewodniczący Włodzimierz Przybylski | |
| 15.00 | Perspektywy rozwoju inżynierii lądowej w regionie pomorskim - Tadeusz Godycki-Ćwirko, Ryszard Krystek, Henryk Walukiewicz, Jerzy Ziółko |
| 15.15 | Problemy rozwoju budowy maszyn - Włodzimierz Przybylski, Edmund Wittbrodt, |
| 15.30 | Przerwa |
| 15.40 | Półwiecze współpracy polskiego przemysłu budowy statków i Wydziału Okrętowego Politechniki Gdańskiej - Jerzy W. Doerffer, Krzysztof Rosochowicz, |
| 15.55 | Dorobek i perspektywy rozwoju nauki w dziedzinie budownictwa wodnego i inżynierii środowiska w województwie pomorskim - Stefan Bednarczyk, Piotr Kowalik, Wojciech Majewski, Krystyna Olańczuk-Neyman, Bohdan Zadroga |
| 16.10 | Przerwa |
| 16.20 | Osiągnięcia i perspektywy rozwoju badań naukowych w dziedzinie inżynierii środowiska i geotechniki w regionie pomorskim - Wojciech Majewski |
| 16.35 | Synergia i konwergencja podstawą rozwoju nowoczesnej elektroniki, telekomunikacji i informatyki - Henryk Krawczyk, Józef Woźniak |
| 16.50 | Przerwa |
| 17.00 | Dorobek i perspektywy rozwoju elektrotechniki i automatyki na Pomorzu Gdańskim - Romuald Szczęsny, Andrzej Grono |
| 17.15 | Dorobek i perspektywy rozwoju nawigacji w województwie pomorskim - Zdzisław Kopacz, Wacław Morgaś, Józef Urbański |
| 17.30 | Przerwa |
| 17.40 | Problematyka badawcza i perspektywy rozwoju badań w Instytucie Maszyn Przepływowych PAN - Jarosław Mikielewicz |
| 17.55 | Podsumowanie sesji Wydziału IV Nauk Technicznych |
Sesja Wydziału V Nauk o Ziemi "Nauki o Ziemi w działaniach na rzecz regeneracji środowiska w regionie pomorskim", Ratusz Staromiejski w Gdańsku, ul. Korzenna 33/35, 15.00-18.00, przewodniczący Jerzy Cyberski | |
| 15.05 | Referat wprowadzający przewodniczącego Wydziału V Jerzego Cyberskiego |
| 15.15 | Prezentacja dorobku jednostek naukowych i oferta ich usług badawczych |
| 16.30 | Sesja posterowa |
| 17.30 | Dyskusja podsumowująca |
Kościół św. Katarzyny w Gdańsku, ul. Profesorska | |
| 18.30 | Koncert carillonowy, wieża kościoła św. Katarzyny - Małgorzata
Fiebig-Drzewiecka: W. A. Mozart - Menuet (Eine kleine Nachtmusik), A. Vivaldi - Wiosna (Cztery Pory Roku), J. S. Bach - Aria, J. S. Bach - Preludium C, R. H. Johnson - Slow dance, G. Gershwin - The man I Love |
| 19.00 | Koncert muzyki poważnej: Missa Criola i Navidad nuestra - Ariel
Ramirez. Wykonawcy: Tomasz Krzysica - tenor, Grzegorz Piotr Kołodziej - baryton, Andrzej Nanowski - fortepian, Adam Matysek - gitara, "Sierra Manta", Chór Politechniki Gdańskiej, Mariusz Mróz - dyrygent |
10 czerwca 2000 r. (sobota) Dwór Artusa w Gdańsku, ul. Długi Targ 44 Dyskusja Okrągłego Stołu "O harmonijny rozwój Pomorza Nadwiślańskiego" | |
| 9.00 | Otwarcie dyskusji przez Janusza Rachonia |
| 9.15-11.00 | Panel I - Zagadnienia strategiczne (prowadzący Janusz
Rachoń) Współpraca międzynarodowa i jej rola w rozwoju regionu pomorskiego - udział regionu pomorskiego we współpracy międzynarodowej - współpraca regionów Europy - problemy - oczekiwania - konieczne działania - Edmund Wittbrodt, Andrzej Stępniak Koncepcje równomiernego rozwoju i przestrzennego zagospodarowania województwa pomorskiego w świetle uwarunkowań europejskich i ogólnokrajowych - Jerzy Kołodziejski, Marek Piskorski Podstawowe zagrożenia w województwie pomorskim związane z działalnością przemysłową, transportową, militarną i inną - oczekiwana wobec nauki i jej rola w ich niwelowaniu - płk Tadeusz Bukontt, płk Sławomir Redłowski Zaopatrzenie w energię regionu pomorskiego - Jacek Marecki |
| 11.00-11.30 | Przerwa |
| 11.30-13.05 | Panel II - Ochrona środowiska, zdrowie (prowadzący Jerzy
Gwizdała) Czystość wody, powietrza, utylizacja odpadów komunalnych i przemysłowych; konieczność budowy zakładów utylizacji odpadów i oczyszczania ścieków - monitoring wody i powietrza w regionie pomorskim - Krystyna Mędrzycka, Irena Bojanowska, Marek Biziuk, Jan Hupka, Zbigniew Maksymiuk Zagrożenia epidemiologiczne, choroby cywilizacyjne, problemy zdrowotne regionu pomorskiego - Jacek Jassem, Barbara Krupa-Wojciechowska |
| 13.05-13.30 | Przerwa |
| 13.30-15.00 | Panel III - Zagadnienia społeczne (prowadzący Jan
Godlewski) Przyczyny bezrobocia w naszym regionie, oczekiwania wobec nauki związane z ich usuwaniem, konieczność rozwoju szkół wyższych oraz centrów ustawicznego kształcenia, parki technologiczne, problemy transferu technologii - Iwona Malmur, Roland Budnik, Henryk Woźniak Kulturotwórcza rola nauki - jej znaczenie w rozwoju regionu - potrzeba współpracy miast i wsi z ośrodkami naukowymi regionu - tożsamość regionu - Józef Borzyszkowski, Brunon Synak Oczekiwania władz samorządowych i administracyjnych dotyczące udziału środowisk naukowych w rozwiązywaniu problemów woj. pomorskiego - Tomasz Sowiński, Jan Zarębski, Jerzy Gwizdała Oczekiwania środowiska naukowego dotyczące pomocy ze strony władz samorządowych i administracyjnych na rzecz nauki i szkolnictwa wyższego - Aleksander Kołodziejczyk, Marcin Pliński, Wiesław Makarewicz |
| 15.00 | Zamknięcie Konferencji |
Kościół św. Katarzyny w Gdańsku, ul. Profesorska | |
| 19.00 | Festiwal chórów akademickich województwa pomorskiego Część I: Chór Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Słupsku, Chór Akademii Medycznej w Gdańsku, Chór Uniwersytetu Gdańskiego, Chór Wyższego Seminarium Duchownego w Gdańsku, Chór Politechniki Gdańskiej, Orkiestra Kameralna Akademii Muzycznej w Gdańsku Część II: In adiutorii Domine - Antonio Vivaldi. Wykonawcy: Chór Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Słupsku, Chór Politechniki Gdańskiej, Orkiestra Kameralna Akademii Muzycznej w Gdańsku pod dyrekcją Beaty Wróblewskiej |
Posiedzenia * TOWARZYSTWA * Zebrania
Polskie Towarzystwo FarmaceutyczneOddział Gdański
zaprasza na zebranie naukowo-szkoleniowe, które odbędzie się 9 maja o godz. 12.15 w sali wykładowej nr 2 Wydziału Farmaceutycznego AMG, al. gen. J. Hallera 107.
Prof. Henk A. Claessens z Eindhoven University of Technology, Department of Chemical Engineering, Eindhoven (Holandia) wygłosi referat w języku angielskim Reversed-phase stationary phases in Capillary Electrochromatography; their chromatographic properties and applications.
Polskie Towarzystwo Neurologów Dziecięcych Oddział Regionalny w Gdańsku
oraz firma farmaceutyczna Aventis
zapraszają na posiedzenie naukowe, które odbędzie się 10 maja o godz. 12.00 w restauracji "Panorama" w Gdyni, ul. A. Mickiewicza 1/3 (na Kamiennej Górze). W programie:
1. Stymulacja nerwu błędnego w leczeniu padaczki - doc. dr hab. W. Koszewski, Klinika Neurochirurgii AM w Warszawie
2. Dyskusja
3. Sabril - teraźniejszość i przyszłość - lek. A. Zaorska, przedstawiciel firmy Aventis.
Polskie Towarzystwo Diagnostyki Laboratoryjnej Oddział Gdański
zaprasza na posiedzenie naukowo-szkoleniowe, które odbędzie się dnia 12 maja o godz. 10.00 w sali wykładowej Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego, ul. Smoluchowskiego 14, zgodnie z następującym porządkiem:
1. Autokanibalizm - prof. J. Rogulski, Zakład Analityki Klinicznej AMG
2. Firma Organon Teknika prezentuje bogatą ofertę aparaturowo-odczynnikową.
Oddziały Gdańskie
Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, Polskiego Towarzystwa Farmakologicznego, Polskiego Towarzystwa Fizjologicznego
zapraszają na wspólne zebranie naukowe, które odbędzie się 15 maja o godz. 13.15 w sali wykładowej im. Prof. Mozołowskiego, Zakłady Teoretyczne AMG, ul. Dębinki 1.
Doc. dr hab. farm. J. Krysiński wygłosi referat Przygotowanie leków cytostatycznych. Zagrożenia i nieprawidłowości.
Polskie Towarzystwo Pediatryczne Oddział Gdański
informuje, że posiedzenie naukowo-szkoleniowe odbędzie się w dniu 16 maja o godz. 11.15 w sali wykładowej Wojewódzkiego Szpitala im. M. Kopernika w Gdańsku przy ul. Nowe Ogrody 1-6. W programie:
1. Wrodzona niedoczynność tarczycy. Ocena badania przesiewowego w kierunku wrodzonej niedoczynności tarczycy prowadzonego od 1993 roku na terenie woj. pomorskiego - dr med. H. Kamińska, Klinika Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Endokrynologii AMG
2. Trudności diagnostyczne w rozpoznawaniu raka tarczycy u 8-letniego chłopca - dr med. M. Korpal-Szczyrska, Klinika Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Endokrynologii AMG
3. Firma farmaceutyczna.
Polskie Towarzystwo Ginekologiczne
Oddział Gdański
zawiadamia, że dnia 19 maja o godz. 10.00 w Instytucie Położnictwa i Chorób Kobiecych AMG, ul. Kliniczna 1a odbędzie się posiedzenie szkoleniowo-naukowe. W programie:
1. Nowe odkrycia w hormonalnej terapii zastępczej - prof. W. Baranowski, Akademia Medyczna we Wrocławiu
2. Wypadnięcie macicy spowodowane przez raka szyjki macicy - lek. H. Makarewicz, II Klinika Położnictwa i Ginekologii Instytutu Położnictwa i Chorób Kobiecych AMG
Polskie Towarzystwo Dermatologiczne
Oddział Morski w Gdańsku
zaprasza na zebranie naukowe, które odbędzie się 24 maja o godzinie 11.00 w Katedrze i Klinice Dermatologii AM w Gdańsku. W programie:
1. Terapia genowa chorób skóry - metody, nadzieje i realia - dr n. med. B. Nedoszytko, Klinika Dermatologii AMG
2. Sprawy organizacyjne.
Lekcja Kliniczna Instytutu Chorób Wewnętrznych
odbędzie się 24 maja o godz. 12.00 w sali im. S. Wszelakiego. Omawiane przypadki pochodzą z II Kliniki Chorób Serca Instytutu Kardiologii Akademii Medycznej w Gdańsku.
1. Zespół stymulatorowy - lek W. Krupa
2. Stymulacja dwuprzedsionkowa w zespole brady-tachy - dr med. E. Lewicka-Nowak.
Fraszki na porażki
Od lata wiadomo,
że nasze reformy
Psują się i prują
nim dojdą do normy.
O wpuszczonych
Najpierw wpuścili obcy kapitał -
a następnie sami
Zostali - przez niego -
Puszczeni z torbami.
Krystyna Sylwestrzak: Fraszki na porażki (1986-1996). Gdańsk, 1998.
Akademia w anegdocie... (XIII)
Jednym z pierwszych, młodych wówczas, adeptów chirurgii, któremu udało się po "przełomie październikowym" wyjechać na szkolenie na tzw. "zachód" był dr Maciej Majeranowski z b. III Kliniki Chirurgicznej. Odbywał on staż naukowo-szkoleniowy w słynnej wówczas klinice chirurgii naczyniowej prof. Fontaina we Francji. Trzeba dodać, że oprócz chirurgii interesowała go zawsze płeć piękna. Kiedy po powrocie koledzy zagadnęli go co sądzi o Francuzkach, odpowiedział, że nie miał czasu poczynić żadnych spostrzeżeń, bowiem był bardzo zaangażowany w życie kliniczne. Wtedy jeden z jego najbliższych przyjaciół tak to skomentował w programie okolicznościowym na imieninach prof. Kieturakisa:
- widocznie Kolega trafił omyłkowo do La Fontain'a - skoro raczy nas takimi bajeczkami...
* * *
Wśród pionierów naszej Uczelni godnym wspomnienia jest dr Władysław Czapliński, adiunkt (i faktycznie zastępca kierownika) II Kliniki Chorób Wewnętrznych prowadzonej przez prof. Stanisława Wszelakiego. Był on faktycznie pierwszym kardiologiem w Akademii. Zorganizował pracownię EKG i przedstawiał sobą niekwestionowany autorytet w ocenie tego badania. Później był twórcą Szpitala im. PCK w Gdyni-Redłowie, zorganizowanym w obiektach przekazanych na cele ochrony zdrowia przez władze wojskowe. Zdolności organizacyjne znajdowały jeszcze w jego przypadku dodatkowe oparcie w powiązaniach z ówczesnym premierem Józefem Cyrankiewiczem. Kiedy bowiem w latach wojny był jako więzień KZ Mauthausen zatrudniony w obozowej Krankenstube przyczynił się do uratowania przyszłego dostojnika zatrudniając go jako... pomocnika pisarza. Tę odpowiedzialną funkcję pełnił warszawski rodak, który zadał Cyrankiewiczowi (prawnikowi, kończącemu tuż przed wojną aplikację adwokacką) rzeczowe pytanie: umiesz pisać? To będziesz mi pomagał... Nic dziwnego, że dr Czapliński mógł liczyć na poparcie u szefa rządu PRL.
Dr Czaplińskiego cechowała elegancja w zachowaniu i ubiorze. Do kliniki przyjeżdżał taksówką, a jego obecność sygnalizowały zapachy dobrej kawy i zagranicznych papierosów. Czasy były jednak takie, że aby skutecznie działać lepiej było być "zrzeszonym". Opisane względy reprezentacyjne powodowały jednak, że na zebraniach partyjnych szeregowi przedstawiciele prawdziwego proletariatu szpitalnego nigdy nie ośmielili się tytułować go inaczej niż per pan towarzysz ...
Zebrał B.I.L.
Co w prasie piszczy
Światowy Dzień Zdrowia przypada
7 kwietnia. W tym roku obchodzony był pod hasłem "Twoja bezpieczna krew ratuje
życie".Na każde 10 tysięcy mieszkańców Pomorskiego przypada 21 lekarzy, pięciu stomatologów oraz 43 pielęgniarki. Województwo pomorskie dysponuje 34 szpitalami. Stopień dostępności do szpitali jest gorszy niż przeciętnie w kraju, ponieważ na jedno łóżko przypada 199 osób (średnio w kraju 184).
James Parkinson, angielski lekarz, który jako pierwszy opisał objawy choroby noszącej jego imię urodził się 11 kwietnia przed 245 laty. Od czterech lat dzień ten jest obchodzony jako Światowy Dzień Osób Dotkniętych Chorobą Parkinsona. W Polsce choruje około 40-60 tysięcy osób, a co roku przybywa kilka tysięcy chorych. W Trójmieście działa od 1999 r. Gdańskie Stowarzyszenie Chorych na Chorobę Parkinsona z siedzibą w Gdyni.
Wciąż za mało lekarzy rodzinnych - w Polsce brakuje około 11 tysięcy lekarzy rodzinnych. Na razie jest ich 5 tysięcy. W najbliższym czasie Bank Światowy rozpocznie udzielanie lekarzom rodzinnym kredytów w wysokości 70 tysięcy złotych przeznaczonych na zakup specjalistycznego wyposażenia gabinetów.
Czy lekarz może przyjąć prezent od pacjenta? Po wykonaniu usługi zdrowotnej lekarz może otrzymać od pacjenta jako wyraz jego wdzięczności dar, którego wartość i forma są zwyczajowo przyjęte - uchwalili lekarze w Wielkopolsce. Zapis tej treści znalazł się w Karcie praw lekarza niemal jednogłośnie przyjętej przez XIV Okręgowy Zjazd Lekarzy w Poznaniu.
Reformatorzy rozczarowani. Nie tak miało być. Reformę wprowadziliśmy za późno, przy braku akceptacji środowiska medycznego, przy fatalnym stanie finansowym szpitali, wadach merytorycznych ustawy - powiedziała Teresa Kamińska, szefowa Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych
SLD ma swój pomysł na reformę ochrony zdrowia. Dobrze jest być opozycją w Rzeczypospolitej 2000 - można obiecać wszystko, bo życie natychmiast nie zweryfikuje obietnic. W komentarzu Elżbieta Cichocka pisze, zdrowie nie jest ani lewicowe ani prawicowe. Żadna partia nie ma monopolu na mądrość i społeczną wrażliwość. Ale dotychczas każda zachowuje się tak jakby ją miała. Zamiast podejmować wspólny trud reformowania tej dziedziny, czyni sobie z niej przedmiot kampanii wyborczej. Nie igra się ze zdrowiem.
Na podstawie Gazety Wyborczej i Głosu Wybrzeża z 03. i 04. br.
opracowała dr Emilia Mierzejewska
Przeczytane...
...o życiu i ludziach
Jak długo człowiek może żyć swą miłością, swymi marzeniami i niepokojem twórczym, tak długo nie jest starym.
Igor Newerly, "Rozmowa w sadzie piątego sierpnia"
Żyć to walczyć. Pomyślność w życiu nie polega na braku wysiłków, niepowodzeń i tragedii, ale na dokonywaniu odpowiednich reakcji na nieustanne wyzwania ze strony środowiska.
R. Dubost, "Tyle człowieka ile zwierzęcia"
Po którejś tam dziesiątce lat nie zyskuje się już nowych przyjaciół, można tylko stracić starych. Czasem traci się ich dlatego, że zabiera ich śmierć, częściej dlatego, że zabiera ich życie. Na dobrą sprawę nie wiadomo, która strata jest boleśniejsza.
Mirosław Żuławski, "Pisane nocą"
Wyboru myśli dokonał prof. Romuald Sztaba
Ocalić od zapomnienia
To, że brać aptekarska jest zdolna - wiemy już od kilku stuleci. Mówią o tym zachowane dokumenty i różne inne przekazy pisane. W takim Gdańsku - na przykład - aptekarze trudnili się wypiekiem korzennego ciasta o wdzięcznej nazwie "krude". Z tego względu w swoim czasie (a był to początek XV wieku) nazywani byli nawet... "krudenerami" (dziś określenie "krudener" byłoby chyba synonimem słowa "cukiernik"?). No - ale - co się nie robi, aby tylko "interes" szedł! Jakie jednak w smaku było owo ciasto korzenne "krude" - bliżej nie wiadomo. W każdym bądź razie warto tu przytoczyć opinię Theodora Hirscha (połowa XIX w.), że pierniki toruńskie były o wiele smaczniejsze od wyrobów cukierniczych aptekarzy gdańskich (ciekawe, czyżby jakieś zachowało się do XIX wieku i Hirsch je próbował?).
Z kolei nieżyjący już doc. dr Henryk Pankiewicz przypomniał swego czasu, jak to dawni aptekarze trudnili się wyrobem smakowitych nalewek! I nie tylko wyrobem - także ich wyszynkiem! Jako że z handlowania tylko lekami nie utrzymaliby się - oni sami, jak i ich rodziny (a swoją drogą ciekawi mnie - co by na te praktyki dawnych aptekarzy - gdyby je dziś wprowadzono do aptek - powiedzieli inspektorzy Inspekcji Farmaceutycznej? Strach pomyśleć...).
Jedno wiem na pewno, że z tamtych odległych czasów została aptekarzom wyborna umiejętność sporządzania wspaniałych nalewek, różnych "benedyktynów", "cytrynówek", "wiśniówek", "miodników-krupników", nie mówiąc już o całej kolekcji win (bywało, że czasem potem... destylowanych!). Piłem, smakowałem... mniam, mniam!
Dodam tu jeszcze - w największym sekrecie - że owe omszałe (a jakże!) flasze znakowane były... trupimi główkami (sic!) dla odstraszenia potencjalnych, a niepowołanych... kiperów!
Wypunktowałem powyżej "duchowy" (czytaj: spirytusowy) aspekt zdolności wytwórczej aptekarzy. Ale żeby JEDEN aptekarz, tak sam, w pojedynkę, był zdolny doprowadzić do upadku... Pierwszą Rzeczpospolitą Szlachecką, to tu już przysłowiowa szczęka opada do kolan!
A ja nie łżę! Za Jarosławem Krawczykiem podaję (a ten za Joachimem Jerliczem, szlachcicem ruskim), jak to "Pan Stanisław Koniecpolski zmarł w majętności swojej w Brodach w kilka niedziel o ożenieniu, od konfortatywy, którą zażywał dla młodej żony, bo mu aptekarz (podkr. moje - A.D.) - na kilka był dał, co on razem zażył, i swego życia wiek dokonał".
My, stare pigularze, znamy się na "materii" i rozumiemy, że imć pan Stanisław Koniecpolski przedawkował "lekarstwo", które miało mu dać "męską moc" wobec poślubionej młodej żony. Widocznie asan nie dowierzał owemu praktykowi i całą porcję (właściwie kilka porcji) łomotnął sobie od razu. No i... szlag go trafił! Nie na darmo ów Jerlicz "lekarstwo" to konfortatywą nazywał, gdyż według niektórych słowników nazwa specyfiku wzmacniającego od łacińskiego słowa "fortis" się wywodzi. A "specyfik" ten - nie tyle serce pokrzepiać miał, ile "organ" męski w materiałach miłosnych niezwykle ważny!!!
Na koniec zasadne pytanie: a jakiż związek ma opisany incydent z upadkiem Pierwszej Rzeczypospolitej Szlacheckiej? Jak się za chwilkę okaże - ma!
Otóż tenże Stanisław Koniecpolski (ok. 1594-1646), początkowo (od r. 1618) hetman polny koronny, a w latach 1632-1646 hetman wielki, bijał skutecznie Tatarów, Turków i Szwedów (tych ostatnich w r. 1630 pod Trzcianą zbił na "kwaśne jabłko"). Trochę gorzej mu szło z Kozakami. Krawczyk twierdzi, że Koniecpolski był z nimi na remis. Jednakże w ostatecznej rozgrywce (pisze "meczu") z Chmielnickim stawiał mimo wszystko na Koniecpolskiego.
No cóż... po drodze życia wielkiemu hetmanowi (w końcu znów nie tak staremu, bagatela... 52 lata) nawinęła się młoda i powabna podwika, która skutecznie... zawróciła w głowie. A że - najwidoczniej - hetman nie za bardzo pewny był swojej "męskości", wolał się zabezpieczyć odpowiednim "lekarstwem wzmacniającym" otrzymanym od bliżej nieznanego aptekarza. No i wyzionął ducha. A Rzeczpospolita straciła bitnego wodza, który - gdyby żył - być może nie dopuściłby do... oblężenia Zbaraża i wielu innych klęsk, zwłaszcza zaś tej pod Batohem (mimo wcześniejszego zwycięstwa pod Beresteczkiem) na początku czerwca 1652 roku w bitwie z Kozakami i Tatarami Bohdana Chmielnickiego. Dowodzący wówczas wojskami polskimi ówczesny hetman Marcin Kalinowski (ok. 1605-1652) poniósł sromotną klęskę, sam ginąc!
Można tu "gdybać"... co by było gdyby żył Stanisław Koniecpolski? Czy doszłoby do tak haniebnej klęski pod Batohem?
Cisnące pytania prawdopodobnie pozostaną bez odpowiedzi. Łącznie z tą, czy pewien aptekarz - chcąc "wygodzić" staruszkowi - nie zaszkodził Polsce? Bo ta - zmęczona w końcu "potopem" kolejnych wojen poczęła się zwolna chylić do upadku, aż upadła zupełnie. Na całe 123 lata!
Ach! Gdyby nie ten aptekarz...
dr n. farm. Aleksander Drygas
Kadry AMG i SPSK nr 1 - marzec 2000
AMG
Funkcję kierowniczą objął:dr hab. med. Piotr Lass - kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej Instytutu Radiologii i Radioterapii od dnia 28.03.2000 r. do dnia 29.03.2003 r.
Na stanowisko profesora nadzwyczajnego awansował:
dr hab. n. med. Józef Zienkiewicz
Na stanowisko adiunkta awansowali:
dr farm. Krzysztof Cal
dr farm. Krystyna Pieńkowska
Stopień doktora nauk medycznych otrzymał:
dr med. Mariusz Treder
Jublileusz długoletniej pracy w AMG obchodzili:
40 lat
Jan Młynarski
25 lat
dr farm. Jan Halkiewicz
Elżbieta Janowska
dr n. med. Gabriela Nagel-Starczynowska
dr med. Lucyna Weyna
20 lat
dr med. Elżbieta Adamkiewicz-Drożyńska
Na emeryturę przeszła
Urszula Sołdek
Z Uczelni odszedł
dr med. Maciej Jankowski
SPSK nr 1
Jubileusz długoletniej pracy w SPSK nr 1 obchodzą:35 lat
lek. stom. Irena Cichecka
Elżbieta Działyńska
Maria Iwulska
Helena Krajewska
Bożena Szymbor
30 lat
Emilia Deli
Elżbieta Orłowska
25 lat
Elżbieta Chmielewska
Janina Filipek
lek. Elżbieta Goszczyńska-Matysiak
Maria Klejna
Henryka Rutkowska
20 lat
Urszula Baldowska
Alicja Formela
Renata Giza
Grażyna Kamińska
Elżbieta Kłosiewicz
Mirosława Lisiecka
Małgorzata Szatkowska
Małgorzata Wera
Spacerkiem po aptekach japońskich (3)
Dorota Budźko
Znajdujący się na targowisku punkt apteczny nie może mieć więcej niż dwadzieścia metrów kwadratowych. Trzy regały przy ścianach boksu mieszczą preparaty witaminowe, opatrunki, kosmetyki. By wykorzystać miejsce na ustawionym pośrodku i zajmującym większą część powierzchni kontuarze zamocowano półki. Zrobiono to na zewnątrz, zupełnie niezależnie od szafek kryjących lekarstwa w środku kontuaru. Na półkach dostrzec można artykuły zgoła obce asortymentowi aptecznemu, np. baterie. Nie dziwi to jednak gdy dokładnie "rozszyfrujemy" oznaczenia dwóch tablic informacyjnych.
Pierwsza, choć mniejsza, jest lepiej widoczna z daleka bo zainstalowano ją prostopadle do pasażu, przy którym znajdują się boksy. Na ciemnozielonym tle widnieje skomponowany z pięciu kwadratów krzyż genewski i wspominany już wcześniej napis lekarstwa - kusuri. Podobne oznakowanie spotyka się często w aptekach japońskich. Słowo kusuri przedstawiono w hiraganie - powstałym z uproszczenia znaków chińskich zapisie sylabicznym. Delikatne symbole hiragany stosowane były dawniej głównie przez kobiety, dziś są używane do pisowni słów japońskich i partykuł. Hiragana to tylko jeden z czterech sposobów zapisu języka japońskiego. Przyjrzyjmy się pozostałym trzem, wszystkie bowiem spotkać można na szyldach placówek aptecznych.
Katakana, zapis sylabiczny różniący się od hiragany bardziej surową formą znaków, przewidziana jest dla słów obcych, zapożyczonych lub wyróżnionych. Katakaną napisać można nazwę własną apteki oraz dodać doraggu (z ang. drug), co sugeruje, że placówka ma też charakter drogerii.
Uważa się obecnie, że zapisy sylabiczne wypierają stopniowo zaadaptowane przez Japończyków chińskie znaki kanji. Do dziś jednak symbol apteki w kanji funkcjonuje powszechnie i nic nie wskazuje na to by miał zniknąć.
Niejednokrotnie spotyka się na zewnątrz aptek "przyjazne" przybyszom napisy w alfabecie łacińskim. Zapis taki, zwany roomaji, stosuje się przede wszystkim do akronimów i wyrazów obcych; angielskie pharmacy czy drug mieszczą się w tej kategorii.
Wracając do tablic informacyjnych - druga z nich, równoległa do pasażu, jest czytelna z bliska. Obok kusuri można przeczytać doraggu, co już tłumaczy obecność baterii na półkach...
Obie tablice informacyjne są podświetlanymi kasetonami; nic dziwnego, ludzie pracujący na hali korzystają głównie z oświetlenia elektrycznego. Światło słoneczne dociera do stanowisk położonych na skraju hali tylko przy otwartych roletach. Podobne kasetony lub podświetlane odsuniętymi od muru lampami halogenowymi napisy naścienne towarzyszą często wejściom do aptek w całej Japonii.
Informacja o znajdującym się na targu stanowisku aptecznym widnieje nie tylko
na kasetonach bezpośrednio obok. Ujęto ją również na dotyczącej całego targowiska głównej tablicy informacyjnej. Podobnie jest w przypadku, gdy aptekę ulokowano w pasażu lub centrum handlowym - wówczas informację o niej można zawsze znaleźć na głównej tablicy informacyjnej pasażu.
Wspomniany już drugi kaseton informacyjny kryje za sobą roletę. Po skończonej pracy aptekarz nie musi, jak sprzedawcy owoców morza czy warzyw, "wyprowadzać się" z hali z towarem, za jaki odpowiada. Wystarczy, że schowa do środka tak często eksponowane przed aptekami stojaki z towarem i opuści roletę by znów ją podnieść kolejnego dnia targowego.
MIEJSKI STANDARD
Przechadzki bocznymi ulicami miast i miasteczek japońskich dostarczają, ciągle nowych wrażeń. Widzę przeważnie skromne, niskie (zważywszy na tektoniczne uwarunkowania terenu) domki. Często są stare - ciemne, drewniane, pokryte onigawara czyli fantazyjnie zdobioną dachówką, otoczone skąpymi ogródkami wypielęgnowanej zieleni. Nad bramami tradycyjne kadomatsu - sosny rozkładają swoje konary. Są też i bardziej nowoczesne budynki, czasem nawet wielorodzinne; już murowane ale dalej skromne i w stonowanych kolorach. W wąskich uliczkach sąsiedzi nie mogą uciec od siebie daleko, a każdy wolny kawałeczek ziemi jest natychmiast wykorzystywany, na przykład na miejsca do parkowania samochodów. Popularność rowerów przerasta moje najśmielsze oczekiwania - wszak to tutaj najbardziej ekonomiczny i dogodny środek lokomocji, a zaparkować go po skończonej pracy można nawet wewnątrz kawiarenki czy sklepiku... Obraz uliczek urozmaicają hojnie obdarzane ofiarami dla bóstw przydrożne kapliczki, nagminnie i z wielką pieczołowitością hodowane w doniczkach kwiaty i bonsai, sąsiadujące z nimi klatki z ptakami, wszędobylskie, kolorowe dystrybutory napojów w puszkach, przykrywane na noc kocykiem samochody, wietrząca się z wilgoci klimatu wysp w oknach za dnia pościel, teraz zmotoryzowani i obwieszczający swoje przybycie trąbieniem, obnośni handlarze tofu.
Odkrywam kolejną z uliczek, wszystko wygląda tu podobnie choć... jest jeszcze coś innego - pomarańczowa figurka słonia. Znajduję się przed wejściem do małej apteki.
Apteki ogólnodostępne dla ludności przy głównych ulicach na ogół większe, przy bocznych - proporcjonalnie mniejsze, tworzą w miastach równomiernie rozłożoną sieć. Podobnie jak i na zakłady fotograficzne (a Japończycy wiodą prym nie tylko w przemyśle fotograficznym, ale i w upodobaniu do robienia zdjęć), tak i na apteki naprawdę trudno w mieście nie trafić. Oznakowane są w widoczny sposób dowolnymi kombinacjami zapisów języka japońskiego. Często ozdabia je krzyż genewski lub własne logo. Na zewnątrz zobaczyć można kolorowe plakaty i napisy reklamowe oraz maskotki w postaci żab, słoni czy królików. Podobnie jak przed sklepami tak i przed aptekami część towarów eksponowana jest na stojakach. Nie trzeba ich kurczowo pilnować, tak zresztą jak i asortymentu na regałach wewnątrz, pozostawionego wyborowi pacjentów-klientów. Dzieje się tak dlatego, że - po pierwsze - w Japonii, mimo ostatnio nasilającego się niezadowolenia obywateli z rzekomo pogarszającej się sytuacji, panuje porządek, a po drugie - specyficzna mentalność i poczucie honoru Japończyków nie zagrażają wyeksponowanym towarom. Bardzo często przy wejściu do aptek, sklepów czy restauracji, poza eksponowanymi na stojakach towarami zobaczyć można kosze z parasolami. Te parasole porzucone z reguły wcześniej przez prawowitych właścicieli to własność publiczna. Przy niepogodzie każdemu wolno z takiego parasola skorzystać, a zdeponować go potem można także przy innej placówce. Gorzej "poczęstować" się parasolem pozostawionym chwilowo przez pacjenta bawiącego wewnątrz apteki, biorąc go również za własność publiczną...
Po sforsowaniu wejścia (co nie jest zadaniem trudnym - nawet najmniejsze apteki bowiem wyposażone są w sterowane fotokomórką drzwi) pozostaje podjęcie decyzji: samoobsługa i wybór potrzebnych towarów z półek na własną rękę lub konsultacja z farmaceutą i powierzenie mu realizacji zapotrzebowania na leki z grupy silnie działających. W małych aptekach spełnienie obu zadań nie jest skomplikowane; pacjent i tak nie ma wielkich możliwości manewru, najwyżej dwa kroki w jedną lub w drugą stronę. W większych aptekach aby zrealizować receptę trzeba najpierw "przedrzeć" się przez obszar samoobsługowy na tyły pomieszczenia i tam znaleźć farmaceutę. Możliwe, że ten jest oddzielony od części samoobsługowej i króluje w małym, skromnym pomieszczeniu wśród szuflad z lekami, podczas gdy jego koledzy - niekoniecznie farmaceuci i niekoniecznie w białych fartuchach, sprawują dozór nad pulsującą kolorami częścią samoobsługową. W białej bluzie lub fartuchu, z identyfikatorem i długopisem w kieszonce, bliski naszemu stereotypowi japoński farmaceuta jest w dwójnasób przyjaźnie nastawiony w stosunku do pacjenta, tak ze względów etycznych, jak i patriotycznych, wszak grzeczność jest cechą narodową. Coraz rzadziej używa soroban - ciągle popularnego w Japonii liczydła. Pracować może w każdy dzień tygodnia, również w sobotę i niedzielę, kiedy to sklepy otwierają swoje podwoje dla licznej grupy pracujących, którym obowiązki nie pozwolą zrobić zakupów w tygodniu.
MAŁA CZĘŚĆ CAŁOŚCI - APTEKI PRZY "DRZWIACH OTWARTYCH"
Jestem w wielopoziomowym domu towarowym i choć to jeden z większych sklepów wielkiej aglomeracji wcale nie widzę aby wokoło było "więcej" miejsca. Nieprzeliczone rzesze ludzi dokonują zakupów, kończą je lub mają je za chwilę zacząć. Koniec grudnia przynosi bowiem bardzo gorączkowe przygotowania do podniosłego święta japońskiego - Nowego Roku i Shoogatsu - obchodów pierwszych dni stycznia. Instynktownie, mając dobro własne na względzie, próbuję ewakuować się z "pola rażenia" reklamy. Odpowiedzialni za nią, rozstawieni w niedużej odległości kucharze i sprzedawcy zachwalają jednocześnie swoje wiktuały przy pomocy urządzeń nagłaśniających. Podążam w stronę umieszczonego na tej kondygnacji "kącika zdrowia". Większość klientów myśli o tradycyjnych świątecznych zakupach a nie o pielęgnacji zdrowia; mam więc nadzieję na ucieczkę od tłumu. Trochę ogłuszona i potargana docieram na ubocze. Nie myliłam się, w porównaniu z działem spożywczym trafiam wprost na oazę spokoju. Jestem zadowolona z tej pustki i jednocześnie dziwię się Japończykom - czy nie lepiej przyjść tu najpierw po stopery do uszu, a dopiero potem tak wyekwipowanym ruszyć w stronę kakofonii ku świątecznym przygotowaniom? Mijam stoisko ze "zdrową" żywnością, pijalnię świeżych soków owocowych, kontuar sprzedaży witaminizowanych lodów. Przy stoliczkach pusto - wszyscy robią zakupy. Docieram do części aptecznej, wchodzę pomiędzy regały. Nie sięgam jednak po stopery; znużonej może bezruchem, oczekującej za kontuarem farmaceutce podaję szampon. Patrzy ciekawie, nie co dzień widać, nawet jeśli jest to duży sklep, pojawia się tu nie-skośnooka twarz. Uśmiechamy się do siebie, nawiązujemy rozmowę. Odpowiadając na znaki zapytania w oczach mojej rozmówczyni tłumaczę co tu robię. Po chwili dołącza do nas kolejna, przybyła z zaplecza osoba; cieszę się bo i ja mam wiele pytań...
Obdarzona na pożegnanie cukierkami przeciwko bólowi gardła (przecież to pora zimowa i może mnie ten dyskomfort spotkać) w reklamowym opakowaniu, wymykam się bocznym wyjściem; nie kupiłam przecież stoperów...
Mistrzostwa Polski Akademii Medycznych w Tenisie Stołowym
W dniach 8-9 kwietnia 2000 roku w Poznaniu odbyły się Mistrzostwa Polski Akademii Medycznych w Tenisie Stołowym.
Nasza żeńska reprezentacja w składzie: Anna Majewska, Małgorzata Pietrzykowska, Alicja Warzocha spisała się bardzo dobrze zdobywając tytuł wicemistrzyń Polski. W turnieju indywidualnym Anna Majewska zajęła IV miejsce.
Męska reprezentacja w składzie: Dariusz Durma, Ernest Kowalczyk, Przemysław Szcześniak zajęła V miejsce.
Trenerem był niżej podpisany.
mgr Jan Stankiewicz
XX Mistrzostwa Polski Uczelni Medycznych w Pływaniu
Pierwszego dnia uzyskano następujace rezultaty:
50 m w stylu dowolnym kobiet: 1. Katarzyna Tyburczyk (Łódź) 0:28,93 ... 5. Joanna Lakomy (AMG) 0:34,56 6. Katarzyna Orzechowska (AMG) 0:34,88;
50 m w stylu dowolnym dowolnym mężczyzn: 1. Radosław Okrutny (Warszawa) 0:25,28 ... 8. Krzysztof Czuraj (AMG) 0:28,24... 14. Wojtek Pulka (AMG) 0:30,20;
100 m w stylu klasycznym kobiet: 1. Małgorzata Rzepecka (Wrocław) 1:28,78 ... 4. Dorota Lankiewicz (AMG) 1:36,66 ... 9. Maja Szaduro (AMG) 1:39,40;
100 m w stylu klasycznym mężczyzn: 1.Wojmir Ziętkowiak (Poznań) 1:13,22 ... 6. Aleksander Panow (AMG) 1:23,91... 8. Tomasz Wawrzyniak (AMG) 1:26,29;
50 m motylkowym K: 1. Agata Antczak (Łódź) 0:32,79 ... 7. Ania Jaźwińska (AMG) 0:41,46 ... 14. Maja Szaduro (AMG) 0:47,28;
50 m w stylu motylkowym mężczyzn: 1. Piotr Buczko (Białystok) 0:27,37 ... 10. Michał Meszka (AMG) 0:33,33 ... 15.Łukasz Repich (AMG) 0:35.34;
100 m w stylu zmiennym kobiet: 1. Agata Antczak (Łódź) 1:14,95 ... 12. Elena Szumskaja (AMG) 1:30,70 ... 15. Małgorzata Wróbel (AMG) 1:33,98;
100 m w stylu zmiennym mężczyzn: 1. Piotr Buczko (Białystok) 1:03,40 ... 5. Patryk Jancewicz (AMG) 1:13,41 ... 8. Tomasz Polec (AMG) 1:15,76;
4x50 m w stylu dowolnym kobiet: 1. AM Warszawa 2:15,52 2. AM Gdańsk (J. Lakomy, E. Szumskaja, A. Jaźwińska, K. Orzechowska) 2:18,59 3. AM Wrocław 2:27,11;
4x50 m w stylu dowolnym mężczyzn: 1.AM Warszawa 1:48,91 2. AM Poznań 1:51,24 3. AM Białystok 1:53,26 4. AM Gdańsk (K. Czuraj, W. Pulka, M. Meszka, P. Jancewicz) 1:55,29.
W drugim dniu zawodów rozegrano tylko cztery konkurencje, w których osiagnięto następujące wyniki:
100 m w stylu dowolnym kobiet: 1. Katarzyna Tyburczyk (Łódź) 1:04,82 ... 6. Katarzyna Orzechowska (AMG) 1:19,58 7. Ania Jaźwińska (AMG) 1:20,08;
100 m w stylu dowolnym mężczyzn: 1. Michał Gawroński (Poznań) 0:59,68 ... 7. Krzysztof Czuraj (AMG) 1:04,39 ... 12. Michał Meszka (AMG) 1:09,30;
50 m w stylu klasycznym kobiet: 1.Katarzyna Kocańda (Kraków) 0:41,25 2. Elena Szumskaja (Gdańsk) 0:42,44 3. Dorota Lankiewicz (Gdańsk) 0:43,30;
50 m klasycznym mężczyzn: 1. Wojmir Ziętkowiak (Poznań) 0:32,83 ... 7. Aleksander Panow (AMG) 0:38,06 ... 13. Robert Szymczak (AMG) 0:40,14;
100 m w stylu grzbietowym kobiet: 1. Magda Antonijczuk (Wrocław) 1:16,67 ... 4. Małgorzata Wróbel (AMG) 1:30,88 ... 13. Marta Szymkiewicz (AMG) 1:48,66;
100 m w stylu grzbietowym mężczyzn: 1. Krzysztof Grzegorzewicz (Poznań) 1:08,91 ... 3. Patryk Jancewicz (AMG) 1:12,84;
4x50 m w stylu zmiennym kobiet: 1. AM Wrocław 2:22,58 2. AM Łódź 2:24,25 3. AM Poznań 2:40,63 ... 5. AM Gdańsk (M. Wróbel, D. Lankiewicz, M. Szaduro, A. Ludwichowska) 2:47,36;
4x50 m w stylu zmiennym mężczyzn: 1. AM Poznań 2:00,54 2. AM Wrocław 2:05,18 3. CMUJ Kraków 2:13,98 4. AM Gdańsk (T. Polec, A. Panow, Ł. Repich, R. Szymczak) 2:16,58.
W sobotę zawody obserwowali gdańscy pływacy: Alicja Pęczak i Marek Krawczyk, którzy zdobyli dla Polski wiele medali. Tym razem nasi olimpijczycy nie startowali, lecz dekorowali zwycięzców w konkurencji 50 m stylem klasycznym.
Najlepszą zawodniczką mistrzostw okazała się Katarzyna Tyburczyk z Łodzi, zaś najlepszym pływakiem został Piotr Buczko z Białegostoku. Drużynowo wygrała kobieca reprezentacja z Wrocławia oraz męska z Poznania. Reprezentacja naszej Uczelni zajęła drużynowo czwarte miejsce.
Wspaniała atmosfera sprawiła, że publiczność na trybunach, zawodnicy i trenerzy bardzo miło spędzili czas. Chociaż podczas mistrzostw rozgrywano po kilka wyścigów w każdej konkurencji, to jednak dzięki sprawnej pracy sędziów oraz komisji organizacyjnej zawody przebiegały bez opóźnień.
W imieniu wszystkich startujacych oraz swoim własnym chciałabym podziękować kolegom i koleżankom z sekcji pływackiej AMG, którzy mimo że sami nie pływali, pomagali zorganizować zawody i co najważniejsze - wspomagali nas dzielnie dopingiem. To sprawiło, że większość zawodników AMG poprawiła swoje rekordy życiowe. Można zauważyć, że w porównaniu do poprzednich MP w Białymstoku poziom konkurencji wyraźnie się podniósł.
Zawody odbyły się dzięki wsparciu sponsorów, którzy ufundowali nagrody dla zwycięzców. Sponsorami byli: Cefarm Gdańsk, Pharmag Gdańsk, Trefl Sopot, Apteka Panax Gdynia, Polpharma Starogard Gdański, Prezydent Miasta Gdańska, Przedsiębiorstwo "Sword". Firmy P&J Sport z Tczewa, Serigraf-Service z Gdańska oraz Apollo z Gdyni podarowały koszulki reprezentacji AMG i ekipie technicznej.
Ania Jaźwińska
